Wiadomości z regionu- informacje, nawsy, fotorelacje

Zamknij

Darowana czy zapłacona?

Kinga Ochnio 09:43, 26.03.2026
Skomentuj Darowana czy zapłacona? Darowizna nie może być zapłatą.

Nie ma chyba gminy w Polsce, do której nie wpłynęłaby żadna darowizna. Niektórzy zastanawiają się jednak, czy za każdym razem taka wpłata jest bezinteresowna.

::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}

– Osoby prywatne tak ni stąd, ni zowąd obdarowują urząd. Trochę to dziwne… – zastanawia się Przemysław Garbarczyk.

O co chodzi? O przyjmowanie darowizny od osób i firm przez samorządy lokalne, czyli gminy, powiaty i województwa. Jak mówi Szymon Osowski, prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, organizacji od lat walczącej o przejrzystość w działaniu władz, to jeden, obok dotacji i subwencji, ze sposobów na podreperowanie samorządowej kasy. Ale uwaga: prawo nie daje samorządom pełnej swobody. – Darowizna musi służyć sprawom mieszkańców i nie może łamać prawa ani norm społecznych. Do tego darowizna nigdy nie może być zapłatą za jakąkolwiek przysługę czy świadczenie ze strony urzędu – podkreśla ekspert.

 

Coś ukryto?

Tyle teorii. Wróćmy więc do praktyki. Wszystko zaczęło się w listopadzie, od wpisu na Facebooku. Zapowiadał on spotkanie firmy z branży fotowoltaicznej w sali konferencyjnej Urzędu Gminy Siedlce. Już sama forma ogłoszenia wzbudziła wątpliwości pana Przemysława, mieszkańca gminy, który sam przedstawia się jako dziennikarz obywatelski. – Nie podano, kto jest organizatorem: gmina czy firma komercyjna – wspomina.

Garbarczyk poszedł na spotkanie. Od prowadzącego dowiedział się, że to wydarzenie komercyjne, a firma po prostu wynajęła salę od urzędu. – Moim zdaniem, plakat w mediach społecznościowych wprowadzał w błąd. Można było odnieść wrażenie, że organizatorem jest gmina – podkreśla mieszkaniec gminy. – To dla firmy dodatkowa korzyść. Za promocję spotkania informacyjnego w mediach trzeba przecież zapłacić – zauważa.

Postanowił więc dokładniej przyjrzeć się sprawie. W ramach dostępu do informacji publicznej zapytał gminę o szczegóły szkolenia. Powód? Jego zdaniem, brak przejrzystości jest tu rażący. – Gmina w publicznie dostępnych materiałach publikuje cennik wynajmu świetlic wiejskich. Ale nie ma ani słowa o cenie wynajmu sali konferencyjnej w budynku urzędu gminy. Ukryto przed mieszkańcami, kto stoi za spotkaniem, a to de facto bezpłatne reklamowanie prywatnej firmy – przekonuje Garbarczyk. Uważa, że takie działania mogą naruszać art. 7 Konstytucji RP, który mówi: organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.

 

Brzmi jak opłata

W styczniu mężczyzna otrzymał odpowiedź na swoje pytania. Napisano w niej, że w gminie nie obowiązuje regulamin ani zarządzenie ustalające zasady udostępniania sali konferencyjnej. Każda zgoda wydawana jest indywidualnie, według uznania wójta, na podstawie jego uprawnień do gospodarowania mieniem komunalnym.

Jeśli chodzi o listopadowe spotkanie, salę udostępniono w ramach edukowania mieszkańców w kwestii ochroną środowiska, a dokładnie programu „Czyste Powietrze” Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jak dodano w odpowiedzi, publikując ogłoszenie, urząd wiedział, jaka firma prowadzi spotkanie, ale uznał, że informacja o podmiocie prowadzącym „nie była konieczna”.

Gmina nie podpisała też z firmą żadnej umowy ani porozumienia. Garbarczyk otrzymał jednak dokument potwierdzający darowiznę na 500 zł, której organizator dokonał na konto gminy. Pieniądze wpłacono 29 października. – To budzi moje największe wątpliwości – mówi mieszkaniec gminy. – Jeśli firma wpłaciła pieniądze z góry, to brzmi to jak opłata za najem. Tylko dlaczego zaksięgowano je jako darowiznę? Moim zdaniem, powinny to sprawdzić instytucje kontrolne.

 

Mogło dojść do nieprawidłowości

Garbarczyk nie poprzestał na wymianie korespondencji z urzędem gminy. W lutym zawiadomił Regionalną Izbę Obrachunkową w Warszawie, że mogło dojść do nieprawidłowości w gospodarowaniu mieniem komunalnym. Poprosił też Komisję Rewizyjną Rady Gminy Siedlce, by skontrolowała udostępnianie sali i przyjmowanie darowizn.

Dlaczego? Bo, jego zdaniem, darowizny zamiast normalnej opłaty za korzystanie z gminnych obiektów to więcej niż jeden przypadek. – To jawne omijanie systemu księgowego i podatkowego. Rozmawiałem z mieszkanką, która chciała wynająć świetlicę na urodziny syna. Usłyszała, że obiekt wyremontowano z funduszy unijnych i nie ma możliwości wynajmu odpłatnego. Kiedy pomyślała, że będzie mogła skorzystać bezpłatnie, kazano jej wpłacić darowiznę na rzecz gminy – relacjonuje. – Najwyższa darowizna na koncie gminy to ok. 43 tys. zł, wpłacone w 2023 r. Nie wiadomo, kto ją przekazał, bo gmina powołuje się na ochronę danych osobowych.

Według Przemysława Garbarczyka, decyzji o wydawaniu pieniędzy z darowizn nie podejmuje rada gminy, lecz pozostają one do „dobrowolnej dyspozycji wójta”.

 

To jest nieprzejrzyste

Szymon Osowski mówi, że prawo pozwala gminie gospodarować swoimi nieruchomościami poprzez wynajem. Jest jednak jedno „ale”: – W przypadku udostępnienia przestrzeni należącej do zasobu komunalnego powinna być pobierana opłata za najem, a nie przyjmowana darowizna.

Czy to rzeczywiście duża różnica? – Darowizna ma charakter dobrowolny, niezwiązany z żadnymi świadczeniami ze strony obdarowanego. Tutaj mamy do czynienia z klasyczną sytuacją najmu: podmiot prywatny korzysta z gminnej infrastruktury w określonym celu. Forma darowizny w takim zakresie nie jest prawidłowa, bo stanowi obejście przepisów dotyczących wynajmowania powierzchni – ocenia ekspert.

I dodaje: – Jeśli komercyjne prezentacje odbywają się w budynkach urzędu, mieszkańcy mogą odnieść wrażenie, że wydarzenia mają charakter oficjalny lub są w jakiś sposób rekomendowane przez samorząd. Samorządy nie powinny reklamować prywatnego biznesu. To naganne.

Choć Watchdog Polska monitoruje kwestię darowizn, Osowski pierwszy raz spotyka się ze stosowaniem tego rozwiązania zamiast opłaty za najem. – To jest nieprzejrzyste i gminy powinny się tego wystrzegać – podkreśla.

Ekspert zwraca też uwagę na kwestię transparentności. – Musimy wiedzieć, kto jest darczyńcą, i wykluczyć sytuację, że to firma starająca się o realizację jakiejś inwestycji w mieście czy gminie. Kiedy suma jest duża, pojawia się podejrzenie, że chodzi o zapłatę za korzystną decyzję – zwraca uwagę.

I wspomina sprawę z Krakowa, gdzie kilka lat termu na konto urzędu miasta wpłynęła darowizna w wysokości 10 mln zł. Ratusz odmówił ujawnienia danych darczyńcy. – Niedawno zapadł wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w tej sprawie. Wygraliśmy, bo sąd orzekł, że to ma być informacja jawna – relacjonuje ekspert.

 

Każda złotówka cieszy

Zapytaliśmy Urząd Gminy Siedlce, kto i na jakich zasadach może wynająć salę konferencyjną. Jak informuje wójt Henryk Brodowski, kiedy służy ona potrzebom rady gminy, jej organów, szkoleniom dla pracowników jednostek podległych i spotkaniom z mieszkańcami, nie pobiera się opłat. Sporadycznie korzystają z niej także inne instytucje. – Każdy wynajmujący zwraca się z prośbą do zarządcy budynku, czyli wójta gminy Siedlce, o umożliwienie skorzystania z Sali – wyjaśnia. – Z takim podaniem może zwrócić się także firma prywatna czy każda inna instytucja. Decyzja o wynajęciu jest podejmowana indywidualnie, biorąc pod uwagę dostępność sali i cel organizowanego spotkania. Z uwagi na sporadyczne udostępnianie sali, nie istnieje cennik na jej wynajem.

I zdradza, że 2025 r. była to jedna prośba od podmiotu prywatnego. – Z uwagi, że firma zorganizowała spotkanie z mieszkańcami naszej gminy dotyczące szeroko rozumianej oferty modernizacji i wymiany źródeł ciepła, a gmina Siedlce podpisała z WFOŚiGW umowę na operatora programu „Czyste Powietrze”, jako wójt uznałem, że należy takie spotkanie umożliwić dla mieszkańców i pracowników naszej gminy w sali urzędu – tłumaczy swoją decyzję Brodowski.

Jego zdaniem, zarzut o przyjmowaniu darowizn zamiast opłat jest „bardzo mocno przesadzony”. Wójt przypomina, że wszystkie transakcje finansowe w gminie kontroluje Regionalna Izba Obrachunkowa, a „systematyczne kilkukrotne kontrole gospodarki finansowej Gminy Siedlce nie potwierdzają jakichkolwiek nieprawidłowości dotyczących kategorii przychodów do budżetu gminy z racji darowizn i spadków”.

::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}

– Faktem jest, że firma, która skorzystała z sali urzędu, oficjalnie przelewem wpłaciła na konto Urzędu Gminy kwotę 500 zł jako darowizna. Pieniądze te zwiększyły budżet gminy Siedlce, który corocznie wydawany jest na realizację zadań obejmujących zaspokajanie zbiorowych potrzeb mieszkańców – podkreśla włodarz. – Mnie jako wójta cieszy każda złotówka, która wpływa do budżetu Gminy Siedlce zgodnie z obowiązującym prawem – kwituje Henryk Brodowski.

(Kinga Ochnio)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciesiedleckie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%