Hasło „biogazownia” w wielu gminach wciąż budzi niepokój. Obawy dotyczą zapachów, hałasu i spadku wartości działek. Mieszkańcy i przedstawiciele samorządu z gminy Zbuczyn mogli niedawno przekonać się, że są one bezpodstawne.
Władze gminy od początku deklarują, że cały proces przygotowań do budowy biogazowni rolniczej jest prowadzony w pełni otwarcie, bez ukrywania niczego przed mieszkańcami. Inwestycja jest częścią szerszego planu, by gmina jak najwięcej energii produkowała sama, z własnych, lokalnych zasobów, zamiast płacić ogromne kwoty za prąd i ciepło.
Jak to działa?
W sierpniu 2025 r. wójt gminy Hubert Pasiak podpisał umowę, która pozwala na dalszy rozwój gminnej Spółdzielni Energetycznej, a właśnie dla niej ma zostać zbudowana instalacja.
Co to w ogóle jest biogazownia rolnicza i jak działa? W przeciwieństwie do dużych elektrowni, nie spala ona węgla ani innych paliw kopalnych. Wykorzystuje do produkcji energii wyłącznie odpadki z gospodarstw rolnych (obornik, gnojowicę, resztki z upraw lub przetwórstwa owoców i warzyw). W zamkniętych zbiornikach zachodzi naturalny proces rozkładu tych odpadów. W efekcie powstaje gaz, z którego następnie produkuje się prąd oraz ciepło. Cały proces jest w całości zamknięty, dlatego nieprzyjemne zapachy nie wydostają się na zewnątrz.
Nic o nas bez nas
Pierwsze spotkanie konsultacyjne z mieszkańcami, którzy mieszkają w okolicy planowanej inwestycji, odbyło się 13 lutego w świetlicy wiejskiej w Zawadach. Każdy mógł zadać pytania, podzielić się swoimi wątpliwościami i poznać szczegóły projektu.
Kilka dni później zorganizowano wyjazd studyjny do już działającej biogazowni o mocy 1 MW w miejscowości Kaplonosy (powiat włodawski). Uczestniczyli w nim nie tylko wójt i pracownicy urzędu oraz gminnej spółki komunalnej, ale przede wszystkim radni, sołtysi oraz mieszkańcy z miejscowości: Krzesk-Królowa Niwa, Krzesk-Majątek, Stary Krzesk, Maciejowice i Zawady, czyli położonych najbliżej planowanej lokalizacji inwestycji.
Uczestnicy wyjazdu mogli porozmawiać bezpośrednio z osobami, które na co dzień obsługują instalację, zobaczyć, jak wygląda jej codzienna praca. Efekt? Wszyscy potwierdzili, że prawidłowo utrzymana biogazownia nie generuje uciążliwego hałasu, a w jej okolicy nie czuć żadnych nieprzyjemnych zapachów.
Jakie korzyści?
– To nie jest tylko inwestycja w zieloną energię, to przede wszystkim korzyści dla każdego z nas – podkreśla wójt Hubert Pasiak. – Niższe koszty prądu oznaczają, że mniej pieniędzy z budżetu gminy będziemy wydawać na opłaty za energię do szkół, świetlic czy urzędu, a więcej będziemy mogli przeznaczyć na remonty dróg, nowe inwestycje dla mieszkańców. Dla rolników to z kolei stabilny, dodatkowy dochód: będą mogli sprzedawać do biogazowni obornik, gnojowicę lub resztki z upraw, które do tej pory często były problemem do zagospodarowania. Dodatkowo produkt powstały po procesie produkcji energii, tzw. poferment, jest doskonałym, tanim nawozem organicznym dla upraw.
Planowana biogazownia zajmie obszar ok. 1 ha. Jako najlepszą lokalizację wskazano działki w obrębie Krzeska-Majątku. Urzędnicy brali pod uwagę przede wszystkim jak największą odległość od zabudowy mieszkalnej, dostęp do dróg i sieci energetycznej, a także naturalne przesłony terenu w postaci drzew, które dodatkowo osłonią instalację.
Obecnie eksperci analizują dwa możliwe warianty inwestycji: mniejsza instalacja o mocy do 0,5 MW lub większa o mocy 1 MW, która będzie produkować jednocześnie prąd i ciepło. Część wyprodukowanej energii zostanie wykorzystana na potrzeby samej pracy biogazowni, ale planuje się, aby nadwyżki ciepła przekazywać do pobliskich instytucji publicznych, a w przyszłości również do domów mieszkańców.

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciesiedleckie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz