Zamknij

Bohater bez peleryny z Siedlec. 42-latek wozi seniorów do lekarza, na zakupy i do szpitala – wszystko zaczęło się od jednego gestu

I.Dąbrowska 09:54, 16.03.2026 Aktualizacja: 10:09, 16.03.2026
Skomentuj Bohater bez peleryny z Siedlec. 42-latek pomaga seniorom w codziennych sprawach fot: Archiwum prywatne Pana Sebastiana

Czasem bohater mieszka tuż obok nas. Nie ma fundacji, nie organizuje wielkich akcji i nie oczekuje oklasków. Ma za to samochód, trochę czasu i ogrom empatii. Pan Sebastian z Siedlce postanowił pomagać starszym mieszkańcom w codziennych sprawach — zrobić zakupy, podwieźć do lekarza czy do szpitala. A wszystko zaczęło się od jednego posta w internecie i potrzeby serca, która od dawna w nim była.

- Niedawno skończyłem 42 lata i mam jakąś taką niepohamowaną chęć pomocy starszym… – mówi pan Sebastian, mieszkaniec Siedlec.

Gdy zaczynamy rozmawiać, szybko okazuje się, że to nie jest chwilowy pomysł ani jednorazowy zryw. To coś znacznie głębszego — potrzeba pomagania, empatia i wrażliwość na drugiego człowieka.

Pan Sebastian oferuje pomoc osobom starszym w najprostszych codziennych sprawach. Jeśli ktoś potrzebuje zrobić zwykłe zakupy, podjechać do apteki, lekarza czy do szpitala — może na niego liczyć. Gdy ktoś z różnych powodów nie czuje się na siłach, by samemu wyjść z domu i załatwić takie sprawy, pan Sebastian wsiada w swój samochód typu kombi i po prostu jedzie pomóc.

— Jako dziecko byłem wychowywany w połowie przez dziadków — wspomina. I właśnie tam, w tamtym czasie, najprawdopodobniej narodziło się w nim to, co dziś widać tak wyraźnie — ogromny szacunek do starszych ludzi oraz empatia wobec ich potrzeb. Relacja z dziadkami zostawiła w nim coś bardzo trwałego.

Więcej czasu na pomaganie pojawiło się w jego życiu w czasie pandemii. Od czasów covidowych pracuje zdalnie i w systemie zmianowym. Ten dodatkowy czas postanowił wykorzystać najlepiej, jak potrafi — pomagając innym.

Dziś na osiedlu, na którym mieszka, jest już dobrze znany. Wie, kto potrzebuje pomocy, kto musi dostać się do lekarza czy do szpitala, a czasem nawet pilnie podjechać do Ośrodka Kompleksowej Rehabilitacji w Rudce.

— Często to osoby, które mają problem z chodzeniem. Dlatego najpierw zawsze przeprowadzam taki mały wywiad: jak pomóc, jak kogoś chwycić, żeby nie zrobić krzywdy— opowiada. To pokazuje, że jego pomoc nie jest przypadkowa. Zanim pomoże, chce wiedzieć, jak zrobić to bezpiecznie i z szacunkiem dla drugiego człowieka.

Nie robi tego dla pieniędzy. Jeśli kogoś stać na symboliczny zwrot za paliwo, to w porządku. Jeśli nie, też pomogę — mówi. Jak sam podkreśla, społeczeństwo się starzeje i coraz więcej osób potrzebuje wsparcia w codziennym życiu.

Pan Sebastian ma w sobie ogrom empatii i wrażliwości, którymi chce się dzielić. Dlatego za każdym razem zaczyna od prostego gestu. — Zawsze się przedstawiam. Staram się najpierw zbudować zaufanie u innych — podkreśla. To dla niego bardzo ważne, bo osoby starsze często potrzebują poczucia bezpieczeństwa i pewności, że mogą komuś zaufać.

Dlatego podejmuje też kroki, aby być jeszcze bardziej wiarygodnym. Myśli o wyrobieniu specjalnej plakietki lub identyfikatora przy pomocy instytucji, który potwierdziłby jego działalność i pomógł seniorom czuć się jeszcze bezpieczniej.

Jednak jak sam przyznaje, odzew po jego poście w mediach społecznościowych był tak duży, że nie wiadomo, czy znajdzie na to czas: — Po moim poście dostałem mnóstwo telefonów. Ludzie dzwonią, zapisują numer, pytają o możliwość pomocy. Pan Sebastian wymienia się z nimi kontaktami i swoim grafikiem, aby każdy wiedział, kiedy może na niego liczyć.

A co daje mu największą radość? Nie pieniądze. Nie rozgłos. — Zwykły uśmiech… radość w oczach tej drugiej osoby. Wtedy czuję, że robię coś dobrego, a dla tej osoby to naprawdę bardzo wiele — zwierza się. Te drobne momenty: wdzięczność, spokój, ulga w oczach drugiego człowieka — są dla niego największą nagrodą.

Pan Sebastian dba też o swoje zdrowie. Regularnie uprawia sport, bo jak mówi — chce być sprawny i silny, aby móc pomagać innym jak najdłużej.

W świecie, w którym tak często słyszymy o problemach, konfliktach i podziałach, takie historie przypominają nam o czymś bardzo prostym — że dobro naprawdę istnieje i często mieszka tuż obok nas. Pan Sebastian nie szuka rozgłosu. Nie zakłada fundacji, nie organizuje wielkich kampanii. Po prostu wsiada do samochodu i jedzie pomóc komuś, kto tego potrzebuje. Może właśnie dlatego jego historia porusza tak bardzo. Bo prawdziwy bohater nie potrzebuje reflektorów, wielkich słów ani oklasków. Czasem nie nosi peleryny. Czasem po prostu mieszka w Siedlcach, ma kombiaka… i wielkie serce. 

(I.Dąbrowska)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciesiedleckie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%