5 stycznia mężczyzna odczuwał silny ból brzucha. Zgłosił się do nocnej pomocy lekarskiej w Siedlcach, gdzie lekarz przyznał, że nie wie, co mu jest, i zapytał, czy zgadza się na hospitalizację. Pomimo jego sygnałów i objawów jak mówi nie wykonano żadnych podstawowych badań, a na końcu odesłano go do lekarza rodzinnego. – Po co wysyłać do szpitala, skoro tam też nic nie wiedzą? – pyta z frustracją i wściekłością. Czy tak wyglądają realia pomocy?