Krzesk-Majątek po raz trzeci stał się kolarską stolicą regionu, goszcząc zawodników w Szosowym Wyścigu Rowerowym Dookoła Gminy Zbuczyn „Jadziem Miśki!”.
Impreza przyciągnęła 200 zawodników. Rejestracja zamknęła się na długo przed 23 maja, co dobitnie świadczy o rosnącej renomie imprezy i głodzie tego typu inicjatyw w regionie. Na listach startowych nie brakowało lokalnych entuzjastów, ale też kolarzy z Warszawy, Lublina, Białegostoku, Białej Podlaskiej, Dęblina, Łomianek czy Otwocka. Każdy rower, zgodnie z duchem i nazwą wydarzenia, ozdabiał pluszowy miś.
Rodzinna przygoda z mapą w ręku
Pierwsi na starcie stawili się uczestnicy „Jadziem EKOmiśki” – rajdu na orientację przygotowanego przez gminnego ekodoradcę. To propozycja dla tych, którym sportowy pęd jest obcy, a liczy się wspólne odkrywanie terenu. Rodziny z dziećmi i grupy przyjaciół otrzymali mapy, a potem wyruszyli na poszukiwanie punktów kontrolnych rozsianych po okolicy. Zadanie wymagało sprytu, a nie tylko muskułów – trzeba było zaplanować trasę i współpracować w grupie. Uczestnicy przyznawali, że to połączenie przygody, ruchu i świetnej zabawy w terenie.
Wśród nich znalazła się pani Magdalena, która wraz z mężem i 9-letnim synem przyjechała z Warszawy. – To znakomity sposób na aktywne spędzenie czasu. Jesteśmy tu już po raz drugi – mówiła przed startem. Jak dodawała, członków rodziny nie musiała zbytnio namawiać. – Syn jest członkiem klubu rowerowego. Z kolei mąż wciąż wraca do formy po Covidzie, dlatego taka impreza to dla niego świetna sprawa. W tamtym roku to ja go zapisałam, nawet o tym nie wiedział, a w tym już sam pilnował terminu – opowiadała z uśmiechem. Zwróciła też uwagę na atmosferę: – To fajna impreza, bo lokalna, nie ma tłumów, poza tym niedaleko od Warszawy, co też jest plusem.
Ambicja, pot i uśmiech
Gdy rodzinne ekipy zbierały na trasie pieczątki, na starcie głównego wyścigu – 70-kilometrowej pętli wokół gminy – obok siebie stanęli zarówno zawodnicy w profesjonalnych strojach klubowych, jak i weekendowi rowerzyści, dla których „Jadziem Miśki” było pierwszym poważnym startem w sezonie. Jedni chcieli zmierzyć się z dystansem przekraczającym ich standardowe treningi, inni traktowali start jako rozruch przed letnimi wyprawami, a jeszcze inni przyjechali po prostu spotkać znajomych, których poznali na wcześniejszych imprezach sportowych.
– Dwa lata temu byłem ostatni na mecie. Teraz mam ambitny cel: być przedostatni, ponieważ jadę z kolegą, którego namówiłem – przyznawał z uśmiechem pan Artur z Siedlec. – Rok temu z uwagi na poważną kontuzję kolana nie mogłem wziąć udziału w zawodach. Obiecałem sobie wtedy, że jak tylko podleczę kolano, będę tu co roku. Namawiam też innych – wyjaśniał. Pan Artur wskazuje nie tylko aspekt sportowy imprezy, ale i emocjonalny: – Wspaniała atmosfera. Bardzo miły jest doping na trasie. To jest budujące. Zachęcam każdego, kto ma rower, żeby wsiadł i kręcił. Nie ma chyba nic lepszego niż jazda rowerem, żeby się odstresować, poczuć niesamowitą atmosferę i nawiązać przyjaźnie.
Dla jego kolegi, pana Jarosława z Lubartowa, był to debiut w zawodach. – Kolega mnie zachęcił. Chodzi o zabawę i miłe towarzystwo – mówił. Dodał też, że na co dzień pokonuje 30 km, dojeżdżając rowerem z Lubartowa do Lublina. – Jeżdżę rekreacyjnie, ale to zupełnie inne doświadczenie, gdy jest się częścią takiej większej całości – dodawał.
Wśród startujących znaleźli się także przedstawiciele lokalnych władz i instytucji. Na rower wsiadł m.in. prezydent Tomasz Hapunowicz oraz dyrektor siedleckiej delegatury urzędu marszałkowskiego Dorota Prokurat, dla której był to debiut na takim dystansie. – Od dłuższego czasu myślałam o tym, żeby wziąć udział w rajdzie dookoła powiatu siedleckiego „Twarda skóra”. Kiedy powiedziałam o tym wójtowi Hubertowi Pasiakowi, odpowiedział: „W porządku, ale zacznij od „Jadziem Miśki” – wspominała przed startem. Przyznała też: – Biłam się z myślami, czy wystartować, do ostatniej chwili. Proszę trzymać za mnie kciuki. Na co dzień, niestety, bardzo rzadko jeżdżę rowerem z uwagi na to, że mam bardzo dużo obowiązków służbowych. Liczę jednak, że ten rajd to będzie przełom, aby robić to częściej.
Prezydent i wójt na trasie
Wśród siedmiu reprezentantów grupy „Krzeskie miśki” pojawił się wójt gminy Zbuczyn Hubert Pasiak. – Mam ogromną satysfakcję, że mieszkańcy Krzeska i całej gminy Zbuczyn wsiadają na rowery, bo dzięki takim imprezom jest moda na rowery i kolarstwo – mówił.
Wójt Pasiak podkreślił, że rajd to profesjonalnie zorganizowana impreza kolarska: – Mimo że to dopiero trzecia edycja „Jadziem miśki”, myślę, że udało nam się zbudować markę w regionie i Polsce. Mamy satysfakcję, bo przyjeżdżają zawodnicy z całego kraju. Bardzo nas to cieszy, gdyż rajd to też promocja gminy Zbuczyn: pięknej przyrody, zabytków i świetnych dróg asfaltowych. Chcemy pokazać, że jesteśmy gminą wiejską, ale jednocześnie bogatą, nowoczesną i chyba nam się to udaje.
Trasa, opracowana przez naczelnika urzędu gminy Jarosława Jasińskiego, prywatnie pasjonata dwóch kółek, była przemyślana co do metra. Unikano niebezpiecznych przecięć z drogą nr 92, zadbano o płynność rytmu, bezpieczeństwo i walory krajobrazowe. Każda miejscowość miała czym się pochwalić, a kolarze mogli poczuć różnorodność terenu bez niepotrzebnego ryzyka.
Moc na trasie i zabawa po zawodach
Rywalizacja – bez wspomagania elektrycznego, wyłącznie „siłą mięśni” – odbywała się w normalnym ruchu ulicznym, co wymagało od zawodników nie tylko kondycji, ale i czujności. Na szczęście przez całą trasę nie brakowało wsparcia. Kibice w różnym wieku trzymali transparenty z napisami „Masz moc, masz siłę, dasz radę” czy „Jadziem Miśki. Pełny gaz”. Okrzyki i oklaski dodawały skrzydeł na ostatnich, najtrudniejszych kilometrach.
W konkurencji EkoMiśki zwyciężył duet Magdalena Rejman i Jan Szymański. Tuż za nimi uplasowali się Maria i Dawid Strzalińscy oraz Katarzyna Hapunowicz, a podium zamknęła rodzina Jastrzębskich: Magdalena, Hubert, Miłosz i Szymon.
W głównym wyścigu na 70 km najszybszy okazał się Hubert Olczyk, który trasę pokonał w czasie 1:39:17. Na kolejnych miejscach finiszowali Bartłomiej Sikorski oraz Mikołaj Chocieszyński. Wśród kobiet triumfowała Natalia Szewczyk z czasem 1:51:40, wyprzedzając Izabelę Adamczyk i Justynę Łobodę.
Gdy ostatni zawodnicy przekraczali linię mety, rozpoczęła się piknikowa część imprezy. Dla najmłodszych przygotowano dmuchańce, watę cukrową i popcorn. Nie zabrakło też występów artystycznych uczestników sekcji muzycznych Gminnego Ośrodka Kultury w Zbuczynie.
Organizatorami imprezy są Gmina Zbuczyn, Koło Gospodyń Wiejskich „Przy Dworku” w Krzesku-Majątku oraz Stowarzyszenie Ludowy Klub Sportowy Wektra Zbuczyn. Partnerem wydarzenia jest Samorząd Województwa Mazowieckiego.

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciesiedleckie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz