Zamknij
REKLAMA

Wszyscy mają powody do niedosytu

10:18, 21.11.2020 | KS
Skomentuj
REKLAMA

Początek sezonu nie był przesadnie optymistyczny, ale udało się rozegrać niemal wszystkie zaplanowane na jesień spotkania. Ba, nawet odbyły się dwie kolejki awansem z wiosny.

2. Mazovia Mińsk Mazowiecki (33 pkt., br. 47-15)

Podopieczni Robertów Gójskiego i Stelmacha długo przewodzili stawce. Przy dobrych wiatrach mogli zimować na fotelu lidera, jednak pogubili mnóstwo punktów, których nie powinni zgubić. Wpadki z Podlasiem, Prochem i Zamłyniem sprawiły, że strata do Pilicy tuż za półmetkiem sezonu sięgnęła czterech oczek. A to przecież Maza jako jedyna w stawce może pochwalić się mianem niepokonanej drużyny.

Dlaczego więc najlepsza drużyna z całego naszego sekstetu ma prawo do niedosytu? Przede wszystkim dlatego, że letnie transfery nie spełniły pokładanych w nich nadziei. Doświadczony Norbert Jędrzejczyk udowodnił, że spełnia wymogi IV ligi, a może nawet je przekracza. Nowy obrońca Mazy nie opuścił boiska na ani minutę. Gorzej było z posiłkami zza wschodniej granicy. Ani Igor Krasznewśkyj, ani Dmytro Skobłow nie olśnili. Obaj mieli więcej kiepskich i przeciętnych momentów niż wybitnych. To sprawiło, że Mazie brakowało głębi składu. To być może najważniejsza różnica między liderem z Białobrzegów a wiceliderem z Mińska Mazowieckiego.

Plusów jednak po stronie Mazovii jest zdecydowanie więcej minusów. Mińszczanie są w elitarnym gronie klubów, które jesienią nie zaznały smaku ligowej porażki. Prawidłowo rozwija się talent Janusza Nojszewskiego, który prędzej niż później wypłynie na szersze wody. Warto też docenić renesans Michała Bondary. Jesienią nikt nie był tak regularny i skuteczny jak on. Krystian Przyborowski w wielu meczach grał jak z nut. Ogromnym plusem Mazovii jest jej styl, polegający na utrzymaniu piłki, oskrzydlaniu i dominacji. Czy to jednak wystarczy do czegoś więcej niż rangi mocnego IV-ligowca?

Dogonić i wyprzedzić Pilicę to misja trudna, ale nie niemożliwa. Liderzy mińskiej drużyny powinni pamiętać, że czas nieubłaganie płynie. Mazovia ma ciekawych piłkarzy w rezerwach, ale zastąpienie weteranów to nie lada wyzwanie. Najbliższe miesiące dla najstarszych piłkarzy aspirujących od awansu do III ligi będą dylematem z cyklu „teraz albo nigdy”.

Mazovia (skład wg minut): Pusek (1105) - Krasznewśkyj (847), Grabek (1329), Jędrzejczyk (1350), Teodorski 991 - Puciłowski (762), Słowik (1305), Przyborowski (1305), Nojszewski (995), Wocial (1112) - Bondara (1243).

5. Wilga Garwolin (21 pkt., br. 27-29)

Początek sezonu był imponujący. Gdy po kilku dobrych wynikach do kadry dołączył syn marnotrawny Grzegorz Piesio to wydawało się, że GKS ma podstawy, aby rzucić wyzwanie najlepszym. Wygrana na początku października w derbach z Hutnikiem była zwieńczeniem dobrego czasu garwolinian.

Od 11 kolejki Wilga przerodziła się w dostarczyciela punktów. Dały o sobie znać trudy sezonu. Kilku piłkarzy zmagało się z problemami zdrowotnymi, co odbiło się na jakości jedenastki. Trener Damian Milewski robił co mógł, ale tak krawiec kraje jak mu materii staje. Za największą wpadkę należy uznać domową porażkę 1:2 z rezerwami Pogoni.

Wspominany Piesio okazał się mocnym punktem drużyny. Ułożył środek pola, a do tego potrafił dorzucić w punkt ze stojącej piłki. Dobre momenty mieli Przemysław Alot i Tomasz Paszkowski. Najbardziej równą formę w defensywie prezentował doświadczony Piotr Talar.

Jesienne dokonania każą określić Wilgę mianem średniaka, któremu nie grozi ani awans, ani spadek. Bilans 6 zwycięstw, trzech remisów i 6 porażek tylko to potwierdza.

Wilga: Wasążnik (953) - D. Papiernik (1099), Gac (839), K. Piotrowski (1289), Talar (1260) - S. Papiernik (940), Kozikowski (869), K. Kowalski (779), Sitarek (1075), Piesio (975) - Paszkowski (1129).

7. Tygrys Huta Mińska (19 pkt., br. 22-21)

Beniaminek z Huty Mińskiej po kilku początkowych kolejkach zapracował na miano rewelacji rozgrywek. Przez moment dwie drużyny z powiatu mińskiego - Mazovia i Tygrys - rozdawały karty w grupie siedlecko-radomskiej. Załamanie nastąpiło po wyraźnej porażce w Garwolinie.

Tygrys po porażce z Wilgą zaczął zjadać własny ogon. Problemy kadrowe utrudniały życie Robertowi Parzonce, a trzeba pamiętać, że przez praktycznie całą jesień musiał on zestawiać jedenastkę bez Kamila Panufnika, który w zamyśle miał dyrygować grą obronną. W drugiej połowie jesieni Tygrys przegrywał jak leci, wygrał jedynie z duetem rezerw-outsiderów z Radomia i Siedlec.

Jaka będzie przyszłość Tygrysa? Wszystko zależy od tego jak przepracowana zostanie zima i czy luki w składzie (środek obrony, atak) zostaną wypełnione wartościowymi zawodnikami. Beniaminka z Huty Mińskiej stać na to, aby przygoda z IV ligą potrwała dłużej niż jeden sezon.

Tygrys: Ufnal (1215) - Matak (876), Kacper Piętka (1150), Pasik (920), Kornet (1157) - Żurawski (1086), Witak (755), Bartoszewski (1002), Koszela (1037), Haber (1331) - Podgórski (1016).

9. Podlasie Sokołów Podlaski (17 pkt., br. 29-33)

Posiadając takiego lidera jak Mateusz Omieciuch i uzbierać tylko 17 punktów należy uznać za rozczarowanie. Problem w tym, że ofensywny pomocnik lub drugi napastnik w razie potrzeby jest tylko jeden. A przydałby się piłkarz tej klasy i na bramce, i w defensywie.

Omieciuch zasługuje na oddzielny akapit. Pochodzący z Kosowa Lackiego piłkarz latem zdecydował się zamienić Tygrysa na Podlasie. Odczuła to zarówno jedna drużyna, jak i druga. Umiejętności Omieciucha wykraczające poza IV ligę pomogły w sprawieniu kilku niespodzianek. Jedną z nich był remis z Mazovią. Być może najlepszym indywidualnym popisem w całych rozgrywkach była partia Omieciucha przeciwko Oskarowi, kiedy ustrzelił hat tricka i zanotował trzy asysty.

Podlasie, podobnie jak inne drużyny z naszego regionu, zanotowało regres formy w drugiej części jesieni. W ostatnich ośmiu meczach sokołowianie zainkasowali tylko pięć punktów. Możliwości Podlasie brutalnie zweryfikowała Pilica, która w dwumeczu zaaplikowała 10 bramek. Aby w Sokołowie Podlaskim utrzymano IV ligę należy zatrzymać Omieciucha i wzmocnić newralgiczne pozycje.

Podlasie: Gralik/Filipuk (675) - Skwarek (980), M. Panufnik (1179), Komycz (1130), Mitas (996) - Kobus (881), Fabisiak (1296), Supleński (724), Omieciuch (1225), Wełpa (827) - Makuch (1179).

12. Hutnik Huta Czechy (14 pkt., br. 11-28)

Jesień w wykonaniu beniaminka rozgrywającego swoje mecze w Trąbkach można podzielić na dwa etapy. Pierwszy optymistyczny, kiedy Hutnik regularnie punktował u siebie i pokazywał charakter na wyjazdach. Drugi pesymistyczny. Dziurawa obrona i regularne porażki doprowadziły do osunięcia się w ligowej tabeli.

Drużyna grającego trenera Rafała Głąbickiego nie została wpuszczona do IV ligi tylnymi drzwiami. Hutnicy sumiennie zapracowali na szansę spróbowania swoich sił na szczeblu wojewódzkim. A trzeba pamiętać, że w okresie przygotowawczym stracili Piotra Szostaka, który był wyróżniającą się postacią w siedleckiej okręgówce. Na L4 przebywał też Kamil Szostak, więc pojawił się problem z obsadą pozycją napastnika. To było odczuwalne przez całą jesień.

Hutnik zakończył jesień sześcioma porażkami z rzędu. Jedną z nich była bolesna przegrana w derbach powiatu z Wilgą Garwolin. Tym bardziej dotkliwa, że kończąca domową passę bez porażki trwającą 1064 dni. W przypadku Hutnika spadek nie będzie końcem świata, ale nadal uratowanie ligi jest możliwe. Charakterna drużyna nie odpuści dopóki będą choćby matematyczne szanse.

Hutnik: Lis (773) - Grudniak (1244), W. Wilczek (907), A. Wardak (765), M. Rękawek (1243) - M. Macioszek (1207), R. Głąbicki (710), R. Macioszek (1170), Sibilski (672), Grzegorczyk (1258) - Jarzyna (1082).

13. Pogoń II Siedlce (14 pkt., br. 20-35)

Najgorzej punktująca drużyna w stawce. Hutnik uzbierał tyle samo punktów, ale rozegrał o jeden mecz mniej. Rezerwy nie mogły tak ochoczo korzystać ze spadów z pierwszej drużyny, i to odbiło się na wynikach. Młodzi piłkarze nie udźwignęli ciężaru walki z bardziej ogranymi seniorami. Podopieczni Damiana Guzka sprawili kilka niespodzianek, m.in. wygrali w Garwolinie i Przysusze. Ogólny obraz jest jednak smętny.

Przed sezonem w gronie faworytów grupy radomsko-siedleckiej wymieniano rezerwy Pogoni oraz Radomiaka. Jesień tak się ułożyła, że obie drużyny otwierają tabelę, ale dopiero po jej odwróceniu. Zmiana przepisów odnośnie gry zawodników z pierwszej drużyny odbiła się na dwójkach.

W Siedlcach nie zakładają spadku, choć sytuacja w tabeli jest daleka od ideału. Przed sezonem nowe władze Pogoni mówiły o tym, że ich celem jest posiadanie rezerw w III lidze. Jak wiosna będzie tak nieudana jak jesień to droga na szczebel międzywojewódzki wydłuży się o okręgówkę…

Pogoń II: Posiadała (540) - Litwiński (947), Łęczycki (1040), Misiak (1250) - Nojszewski (836), Rodak (1170), K. Wszoła (852), Barciak (666), M. Wszoła (587) - Bujalski (963).

(KS)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMAhttp://zyciesiedleckie.pl/dd_cms/ew_admin.php?modul=banery&action=edit