Wiadomości z regionu- informacje, nawsy, fotorelacje

Zamknij

Siedlce: Sprowadzeni do parteru?

Kinga Ochnio 10:29, 15.06.2026 Aktualizacja: 10:32, 15.06.2026
Skomentuj Siedlce: Sprowadzeni do parteru? Brak windy w tym miejscu to dla niektórych poczucie bezradności i upokorzenia. Fot. BS

Starsza pani chciała wziąć udział w ślubie chrześnicy. Okazało się, że nie może, bo porusza się na wózku, a ten nie wjedzie na piętro. – Czy takie ceremonie mają odbywać się w jakimś schowku na szczotki na dole? – pyta rozgoryczony mąż kobiety.

Pan Zbigniew przesuwa palec po ekranie telefonu. Na pierwszym zdjęciu twarz uśmiechniętej młodej kobiety. Na drugim widać już jej całą sylwetkę – w białej, dopasowanej sukience i szpilkach. Na kolejnej fotografii kobiecie towarzyszy elegancko ubrany mężczyzna. Ostatnie zdjęcie to zbliżenie na obrączki i bukiet kwiatów. – Mam jeszcze krótki filmik. To wszystko, co mogłem pokazać mojej żonie Basi – mówi Siedlczanin.

Kobieta ze zdjęcia to chrześnica jego żony. – Znamy Zosię od małego dziecka. Wszystkie ważne momenty w jej życiu moja żona bardzo przeżywała. A jak się ucieszyła, kiedy dowiedziała się, że Zosia wychodzi za mąż. I potem przeżywała, gdy dostała zaproszenie na ślub. Nie mogła doczekać się zobaczenia chrześnicy w sukni ślubnej – opowiada mężczyzna.

 

Telefon tuż przed ceremonią

Jak wspomina, na kilka dni przed ceremonią coś go tknęło. – Moja Basia od kilku lat, po wypadku samochodowym, jeździ na wózku inwalidzkim. Zadzwoniliśmy do Urzędu Stanu Cywilnego w Siedlcach i zapytaliśmy, czy żona dotrze do sali ślubów. Ku naszemu zdziwieniu okazało się, że nie. Usłyszeliśmy, że ceremonia odbędzie się na pierwszym piętrze, a w budynku „nie ma windy umożliwiającej dostęp dla osób z niepełnosprawnościami” – relacjonuje nasz Czytelnik.

I nie kryje oburzenia. – To był dla nas szok. W XXI wieku, w instytucji publicznej, w miejscu, gdzie odbywają się jedne z najważniejszych uroczystości w życiu każdego człowieka, osoba niepełnosprawna zostaje de facto wykluczona. I to w prawie stutysięcznym mieście, które co chwila chwali się różnymi inwestycjami ułatwiającymi życie mieszkańcom. Poza tym tyle mówi się o likwidowaniu barier architektonicznych – podkreśla. Dodaje też: – Nie mówimy o prywatnym lokalu, tylko o urzędzie, który powinien być dostępny dla wszystkich obywateli. Moja żona nie chciała specjalnego traktowania. Chciała po prostu być obecna na ślubie chrześnicy.

Mężczyznę najbardziej zabolał nie tyle sam brak windy, co poczucie bezradności i upokorzenia. – Proszę sobie wyobrazić, co czuje człowiek, który czeka na ważną uroczystość, a okazuje się, że nie może w niej uczestniczyć tylko dlatego, że porusza się na wózku. To nie była błaha niedogodność. Mojej żonie odebrano prawo do bycia potraktowanym jak człowiek – mówi pan Zbigniew.

Po czym opowiada, że rozważali różne rozwiązania: – Bratankowie byli gotowi, żeby po prostu wnieść moją żonę na rękach. Ale Basia powiedziała, że nie chce, żeby najważniejszym wydarzeniem w dniu ślubu było tarabanienie ciotki na piętro.

Jak zwraca uwagę pan Zbigniew, takie sytuacje nie powinny mieć miejsca w żadnym urzędzie. – Jeśli budynek nie ma windy, to instytucja powinna przewidzieć inne rozwiązanie: salę na parterze, możliwość przeniesienia ceremonii albo jakąkolwiek procedurę, która nie zostawia człowieka za drzwiami. Bo co teraz? Wszyscy, którzy mają w rodzinie kogoś na wózku, po prostu nie zapraszają ich na śluby? – pyta retorycznie. I idzie jeszcze dalej: – Wyobraźmy sobie, że panna młoda porusza się na wózku. Co w takiej sytuacji? Ślub będzie jej udzielany w jakimś schowku na szczotki na parterze? Dostępność nie może być pustym hasłem. Dla osób na wózkach to jest codzienność: albo mogą gdzieś wejść, albo słyszą: „Idźcie sobie”.

 

Medal też na osobności

Mężczyzna przyznaje, że do redakcji zgłosił się nie po to, by wywołać sensację, lecz by zwrócić uwagę na problem. – Nie chcę, żeby kolejna osoba przeżyła coś takiego. Nie chcę, żeby kolejna matka chrzestna, babcia, ojciec czy przyjaciel czekali na dole, kiedy na górze odbywa się ważna uroczystość rodzinna – mówi. I zauważa: – Ślub powinien być dniem radości, a dla mojej żony stał się dniem przykrości i wykluczenia.

Pan Zbigniew zwraca też uwagę, że nie tylko pani Barbara stała się ofiarą braku windy w siedleckim USC. – Obserwuję profil naszego miasta w mediach społecznościowych. Jakiś czas temu widziałem tam zdjęcia z wręczenia parom Medali za Długoletnie Pożycie Małżeńskie. W opisie przeczytałem o dziewięciu małżeństwach, a na zdjęciach z sali ślubów doliczyłem się ośmiu par. Przejrzałem galerię jeszcze raz i wtedy zauważyłem, że była para, która odebrała odznaczenie w pokoju kierownik USC. Zwróciłem uwagę, że jedno z małżonków porusza się na wózku inwalidzkim. Czy właśnie to było powodem, że nie mogli odebrać medalu razem z innymi? – zastanawia się.

A na koniec podsumowuje, że problem wymaga konkretnych działań, bo dostęp do urzędowych uroczystości nie powinien zależeć od tego, czy ktoś jest w stanie wejść po schodach.

 

Urząd miasta: trzeba zgłosić

Poprosiliśmy o komentarz Urząd Miasta w Siedlcach, pod który podlega USC. Chcieliśmy wiedzieć, czy osoba na wózku może wziąć udział w ceremonii ślubnej w siedzibie urzędu. Piotr Woźniak, naczelnik Gabinetu Prezydenta, wyjaśnia, że jest to możliwe pod warunkiem wcześniejszego zgłoszenia szczególnych potrzeb przez narzeczonych. I precyzuje: jeśli uroczystość jest kameralna, odbywa się w gabinecie kierownika USC na parterze, który jest przystosowany do udzielania ślubów. Parter budynku – jak zapewnia urzędnik – jest w pełni dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. Ale sala zlokalizowana na piętrze budynku już nie. O tym fakcie, jak zapewnia Woźniak, narzeczeni są informowani podczas rezerwacji terminu. Taka informacja widnieje również na pisemnym potwierdzeniu. – Jeśli planowana jest większa uroczystość, urzędnicy proponują alternatywne lokalizacje, np. sale w budynku Urzędu Miasta lub Salę Białą Miejskiego Ośrodka Kultury. Te rozwiązania były wielokrotnie praktykowane w ostatnich latach – podkreśla naczelnik.

Zapytaliśmy również o sytuację pary, która odebrała Medal za Długoletnie Pożycie Małżeńskie osobno, w gabinecie kierownika USC. Piotr Woźniak potwierdza, że gdy urząd dowiaduje się o problemach zdrowotnych uniemożliwiających dotarcie na piętro, proponuje inne rozwiązania. – Para może zostać odznaczona podczas uroczystości w Sali Białej, organizowanych cyklicznie właśnie z myślą o dostępności, lub wybrać indywidualne spotkanie z prezydentem miasta. W opisywanym przypadku jubilaci sami podjęli decyzję o spotkaniu w gabinecie kierownika Urzędu – wyjaśnia urzędnik.

A czy miasto ma pomysł na likwidację barier architektonicznych w USC? Naczelnik Woźniak odpowiada, że wejście do budynku i parter są dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami – jest podjazd pod drzwi frontowe oraz platforma elektryczna dla wózków. Problem stanowi piętro. – Do chwili obecnej nie udało się wybudować windy prowadzącej na salę zlokalizowaną na pierwszym piętrze budynku – przyznaje naczelnik. Przeszkodą jest fakt, że budynek USC to zabytek, jeden z najstarszych w mieście, a każda inwestycja wymaga współpracy z Konserwatorem Zabytków. – Miasto prowadzi dialog i szuka rozwiązań, a dostępne możliwości są wciąż analizowane – podkreśla Woźniak.

(Kinga Ochnio)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciesiedleckie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%