Wiadomości z regionu- informacje, nawsy, fotorelacje

Zamknij

Rewitalizacja czy rzeź?

Kinga Ochnio 13:28, 17.04.2026
Skomentuj Rewitalizacja czy rzeź? Prawdziwy armagedon dla tego terenu nadszedł kilka dni przed Wielkanocą.

Wielki Tydzień niektórym Siedlczanom upłynął nie tylko pod znakiem refleksji, ale i dźwięku pracujących pił mechanicznych. Na osiedlu Wyszyńskiego wycięto kilkadziesiąt drzew. Zdaniem mieszkańców, to zbyt wysoka cena jak za stworzenie miejskiego parku kieszonkowego. Ratusz odpowiada: „To nie do końca tak”.

Wszystko działo się na pasie zieleni między ul. Wyszyńskiego a Kleeberga. To spokojne miejsce, gdzie od ponad dwóch dekad rosną drzewa. Osiedlowy lasek oddziela bloki od garaży i ruchliwej, odkąd w pobliżu jest park handlowy, ul. Kleeberga.

 

Wycinka przed Wielkanocą

Pierwszy niepokój wśród mieszkańców osiedla pojawił się już w 2024 r. Wywołał go widok pracownika znakującego drzewa. Razem z nim pojawiły się obawy, że wszystkie oznaczone egzemplarze zostaną wycięte w pień. Wtedy też do mieszkańców dotarły informacje o zlokalizowaniu w tym miejscu parku kieszonkowego. Pytali więc, czy ta rewitalizacja ma polegać na skasowaniu zieleni, wylaniu betonu i postawieniu doniczek z kwiatami albo krzewami.

Jak tłumaczył wtedy magistrat, numerowanie drzew w tym miejscu wiązało się z faktem, że Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej dofinansuje tworzenie parków kieszonkowych. A najpierw trzeba było spisać drzewa.

 

Korony na ziemi

Prawdziwy armagedon dla tego terenu nadszedł na kilka dni przed Wielkanocą bieżącego roku. Do redakcji „Życia” zgłosił się zbulwersowany Czytelnik, który nie kryje oburzenia działaniami prowadzonymi w sąsiedztwie jego bloku. – W Wielkim Tygodniu odbyła się tam masakra piłą mechaniczną. Kilkadziesiąt, a może nawet kilkaset zdrowych drzew poszło pod topór. Patrzyłem z okna, jak kolejno upadają – relacjonuje nie bez emocji nasz rozmówca.

Jakby tego było mało, wycinka odbyła się w szczególnie niefortunnym momencie – właśnie teraz ptaki zakładają gniazda. – To jest okres lęgowy. W tym czasie ochrona przyrody powinna być priorytetem. Tymczasem korony drzew, które stanowiły dom dla ptactwa, wylądowały na ziemi – opowiada zbulwersowany mieszkaniec.

 

Urząd: to dla dobra klimatu

Dlaczego drzewa musiały zniknąć? Zgodnie z planami urzędu miasta, na pasie zieleni między ul. Wyszyńskiego i Kleeberga ma powstać park kieszonkowy.

Siedlce mają być docelowo wzbogacone o 15 takich miejsc. To niewielkie tereny zieleni, najwyżej 0,4 ha, z ławeczkami, nasadzeniami i ogrodami deszczowymi. Idea jest prosta: stworzyć enklawy zieleni w gęstej zabudowie, gdzie mieszkańcy mogą odpocząć w cieniu drzew, posłuchać śpiewu ptaków, pobyć na świeżym powietrzu. Choć drobne, miniparki pełnią niebagatelną rolę: dają schronienie przed hałasem i upałem, tworzą przestrzeń do odpoczynku w bliskim sąsiedztwie domów, a przede wszystkim poprawiają mikroklimat: obniżają temperaturę, pochłaniają pyły i wspomagają retencję wody.

Projekt jest dofinansowany z Funduszy Europejskich dla Polski Wschodniej. Gotowych jest już 9 małych enklaw zieleni. Powstały przed budynkiem sali „Podlasie”, przy pasie drogowym na ul. PTTK, a także na terenach przy ulicach: Żytniej, Prądzyńskiego, Jagiełły, Przerwy-Tetmajera, Młynarskiej, Brzeskiej oraz Traugutta. Na tych obszarach w zależności od lokalizacji pojawiły się nowe nasadzenia, ławeczki, stoliki, leżaki, stojaki na rowery czy tablice edukacyjne. Łączny koszt wszystkich 9 inwestycji to blisko 2,5 mln zł.

Przed kilkoma tygodniami prezydent Tomasz Hapunowicz poinformował, że miasto dostało prawie 8 mln zł dotacji na kolejnych 6 kolejnych parków kieszonkowych. Powstaną w różnych częściach miasta: na Placu Tysiąclecia, Skwerze Wileńskim, w Starym Parku, na Skwerze Jana Pawła II, na skwerze przy ul. Wyszyńskiego i na wspomnianym pasie przy ul. Kleeberga.

Realizacja inwestycji ma potrwać do końca 2027 r. Na wspomnianych terenach powstaną ogrody deszczowe, infrastruktura retencyjna, ścieżki edukacyjne, nowe nasadzenia, tablice informacyjne, oświetlenie LED, monitoring oraz elementy małej architektury, w tym ławeczki. Na stronie internetowej urzędu czytamy, że cel projektu to „zwiększenie ilości zieleni w mieście, poprawa retencji wody oraz przeciwdziałanie skutkom zmian klimatycznych”. Reasumując: nowoczesne, zielone przestrzenie mają poprawić komfort życia mieszkańców.

 

„Kpina z mieszkańców

Argumentacja magistratu wywołuje negatywne komentarze wśród Siedlczan. – Drzewa to naturalne pochłaniacze dwutlenku węgla. Dają cień, retencjonują wodę. Ich zastąpienie krzewami i ławkami ma być niby walką ze zmianami klimatu. Jaki jest sens w pozbyciu się istniejących drzew, które same w sobie stanowią barierę ochronną? – kwituje z przekąsem nasz Czytelnik. I dodaje z ironią: – Czyli, jak dobrze rozumiem, drzewa mają niszczycielski wpływ na klimat? Bo chyba nie ma innego logicznego wytłumaczenia na wycinanie ich w imię walki ze zmianami klimatu.

To niejedyny głos oburzenia. Na osiedlowym forum w mediach społecznościowych zawrzało. „Siedlce miasto nieprzyjazne zieleni”, „Taki rozwój to niedorozwój”, „Bardzo przykre, każdy kawałek zieleni niszczą, gdzie ekologia”, „Już nie usłyszymy świergotu ptaków” – piszą mieszkańcy.

„Płakać się chce, jak widzę, jak pada na ziemię dwudziestoparoletnie drzewo. A sadzone były z taką ostrożnością, żeby korzenie się nie uszkodziły. Piły mechaniczne i rozdrabniacz do gałęzi warczą od rana do wieczora” – relacjonuje jedna z internautek.

Inna dodaje: „Mówienie o parku kieszonkowym to zwyczajny skandal i bezwstydna kpina z mieszkańców. To dewastacja, a nie rozwój zieleni. Mamy już park przez drogę, koło stacji benzynowej, inny pod dawnym kinem Podlasie. Nasz lasek za chwilę będzie wyglądał dokładnie tak samo jak te betonowe koszmarki”.

 

Lokalizacja ma znaczenie

Minipark przy ul. Wyszyńskiego i Kleeberga to niejedyny przypadek, który wywołał burzę wśród Siedlczan. Wątpliwości budzi również „oaza zieleni” przy ul. Brzeskiej – między dwiema ruchliwymi ulicami, tuż przy stacji benzynowej. – Tam, gdzie jest ruch samochodów i benzyna, to nie jest dobre miejsce na park – zauważa pan Tomasz, który regularnie w tych okolicach spaceruje z psem.

Inny głos dotyczy Placu Tysiąclecia. Jak wskazują mieszkańcy, wokół kościoła garnizonowego są już ławki i nasadzenia. Pytają więc: „Po co tam minipark?” Wielu siedlczan zwraca uwagę, że oazy zieleni powinny być zlokalizowane w gęstej zabudowie albo w zupełnej betonozie, gdzie nie ma drzew i zieleni, a nie tam, gdzie już są.

Mieszane uczucia budzi też minipark przy ul. Żytniej. Swego czasu internauci wrzucili zdjęcia mirabelki otoczonej ścieżką, na której widać rozdeptane owoce. – Tak wygląda zrównoważony rozwój – komentuje jeden z mieszkańców.

 

„To nie nasza działka”

O komentarz poprosiliśmy Małgorzatę Jaszczuk, kierownik Referatu Ochrony Środowiska Urzędu Miasta. Jak wyjaśnia, teren wzdłuż garaży na ul. Kleeberga, na którym wycięto drzewa, nie jest własnością miasta. – To nie jest nasza inwestycja. Działka należy do prywatnej właścicielki, która prowadzi wycinkę. To jest wąski pas ciągnący się wzdłuż naszego terenu – tłumaczy pani kierownik. Dodaje, że właścicielka uzyskała pozwolenie na wyrąb. – Zgłosiła nam zamiar usunięcia drzew. To jest taka procedura, gdzie praktycznie nie mamy możliwości nie przyjęcia zgłoszenia. Miasto musiało dać zgodę na wycinkę – wyjaśnia Małgorzata Jaszczuk. Pytamy zatem, jak wycinka drzew na prywatnej działce ma się do planów powstania w tym miejscu parku kieszonkowego. – W żaden sposób nie koliduje, bo miasto będzie realizować tę inwestycję na własnym terenie. Działki tej pani nie braliśmy pod uwagę. Nie mieliśmy prawa – stwierdza kierownik.

Chcemy zatem wiedzieć, dlaczego przed dwoma laty geodeta oznakował drzewa zarówno na miejskiej, jak i prywatnej działce. – W tym czasie robiona była inwentaryzacja drzew na potrzeby projektu parku. Później okazało się, że geodeta się pomylił i zinwentaryzował drzewa także na prywatnej działce. W ostatecznym projekcie zostało to skorygowane – zapewnia Jaszczuk. Informuje też, że właścicielka przed wycinką wynajęła geodetę i wytyczyła działkę. – Nie ma możliwości, żeby doszło do pomyłki, jeśli chodzi o granice nieruchomości – podkreśla.

Jak dodaje kierownik, w tym roku nie ruszą jeszcze żadne prace związane z powstaniem w tym miejscu miejskiego miniparku. Ogłoszony zostanie prawdopodobnie tylko przetarg. Inwestycja będzie zrealizowana w formule „projektuj i buduj”. W nowym parku pojawią się krzewy, byliny, a także mała architektura – ławeczki, oświetlenie LED i monitoring.

Mieszkańcy są bardzo sceptyczni. Obawiają się, że nowe nasadzenia to będą doniczki z kwiatkami albo krzewy, które nie dadzą takiego cienia jak 20-letnie drzewa. – Postawią ławeczkę i będziemy siedzieć na pustyni. A w lecie to nawet nie usiądziemy, bo żar będzie lał się z nieba i nie osłoni nas już cień wyciętych drzew – podsumowuje pani Maria. A na koniec pyta, czy to już koniec wycinki, czy pod topór pójdzie pozostałe kilkadziesiąt drzew?

Jak uspokaja kierownik Jaszczuk, usunięte zostaną jedynie suche drzewa. - To niewielka liczba. Nie chciemy ingerować w drzewostan. Nie chodzi nam o to, żeby wyciąć i posadzić nowe drzewa – zapewnia. Zastrzega jednak, że to na razie koncepcja, a ostateczny kształt rozstrzygnie się na etapie projektowania.

(Kinga Ochnio)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciesiedleckie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%