Gdy dron wykaże nieprawidlowości, popiół z komina oddawany jest do ekspertyzy. Fot. UG Wiśniew
W gminie pojawił się nowy, nietypowy strażnik czystego powietrza. Wyposażony w czujniki, detektory zanieczyszczeń i kamerę termowizyjną dron potrafi rozpoznać, czy ktoś dokłada do pieca śmieci zamiast opału. Pierwszy sezon grzewczy z latającym strażnikiem powietrza za nami. Jakie są wyniki?
Do tematu jakości powietrza w gminie Wiśniew postanowiono podejść nowocześnie. Zamiast tradycyjnych, często mało efektywnych kontroli, urzędnicy zyskali potężne narzędzie wsparcia technologicznego. Nad kominami lata specjalistyczny dron, który precyzyjnie analizuje skład chemiczny dymu.
Ekodoradca i samochód
Zakup tego zaawansowanego technicznie sprzętu był możliwy dzięki pozyskaniu środków zewnętrznych w ramach programu „Mazowsze bez smogu”, będącego inicjatywą Samorządu Województwa Mazowieckiego. Projekt ten jest współfinansowany z funduszy europejskich na lata 2021-2027.
– Dzięki temu projektowi stawiamy kolejny krok w stronę czystszego, zdrowszego powietrza dla wszystkich mieszkańców – podkreśla wójt gminy Wiśniew Barbara Rybaczewska. - Zakup drona to nie tylko inwestycja w technologię, ale przede wszystkim w bezpieczeństwo i komfort życia każdego z nas – dodaje.
W ramach tego samego projektu w urzędzie gminy zatrudniono ekodoradcę. To ekspert, który nie tylko kontroluje, ale przede wszystkim pomaga. Mieszkańcy mogą u niego zasięgnąć fachowej porady z zakresu ochrony powietrza, efektywności energetycznej czy odnawialnych źródeł energii. Ekodoradca podpowie także, jak skutecznie pozyskać dofinansowanie na wymianę starego „kopciucha” i jak mądrze zarządzać domowym budżetem, by ogrzewanie było tańsze. By ułatwić mu pracę w terenie, gmina już w maju ubiegłego roku zakupiła niskoemisyjny samochód, którego zakup w 85% również sfinansowano ze środków zewnętrznych. Dzięki niemu doradca sprawnie dociera do każdej miejscowości z pomocą informacyjną.
Latający detektyw
Zakupiony w październiku ubiegłego roku dron regularne loty rozpoczął w listopadzie. Sprzęt ten potrafi bezbłędnie ocenić, co trafia do atmosfery. Podczas zawisu nad kominem aparatura mierzy stężenie pyłów zawieszonych PM 2,5 oraz PM 10. Te miniaturowe cząstki są niezwykle groźne dla ludzkiego organizmu – przenikają bezpośrednio do krwiobiegu, wywołując groźne choroby. Latający detektor analizuje także obecność takich związków jak amoniak, chlorowodór, siarkowodór, a przede wszystkim cyjanowodór i formaldehyd. Pojawienie się tych dwóch ostatnich substancji w chmurze dymu to dla kontrolerów jasny sygnał: w piecu płonie plastik lub inne toksyczne odpady komunalne.
– Dron to urządzenie, do którego jest podwieszany czujnik badający jakość dymu z kominów. Ma rolę prewencyjną, aby ludzie nie palili śmieciami w piecach. A to, niestety, się zdarza – wyjaśnia Gerard Piekart, ekodoradca w Urzędzie Gminy Wiśniew. – W momencie, kiedy statek bezzałogowy nadlatuje nad komin, czujnik pokazuje skład dymu, czyli, co spalane jest w danym piecu. Czy są to butelki pet, ubrania, buty, kleje, płyty PCV czy inne szkodliwe substancje – dodaje specjalista.
Co dzieje się w sytuacji, gdy podniebny patrol wychwyci obecność groźnej chemii? – Wchodzimy do danego budynku, pobieramy popiół z komina i dajemy do ekspertyzy. Mamy podpisaną umowę z laboratorium w Zabrzu. Przesyła nam ekspertyzę, jakie odpady spalono w danym budynku. Na tej podstawie występujemy z decyzją albo po prostu wysyłamy sprawę do sądu – tłumaczy Gerard Piekart.
Dotychczasowe statystyki z kilkudziesięciu skontrolowanych lokalizacji przynoszą jednak optymistyczne wnioski. Wygląda na to, że świadomość ekologiczna mieszkańców gminy Wiśniew stoi na wysokim poziomie. – Nie wykryliśmy, jak na razie, spalania śmieci i żadnej chemii – z satysfakcją podkreśla ekodoradca.
Wrogiem mokre drewno
Urządzenie pomiarowe zarejestrowało jednak inny, powtarzający się problem. Często wskaźniki pokazywały podwyższone, niepokojące stężenie pyłu PM 2,5. Jak się okazuje, winne nie są odpady, lecz zła jakość legalnego paliwa. Głównym grzechem użytkowników pieców jest zbyt wysoka wilgotność drewna, wynikająca z jego zbyt krótkiego sezonowania. Podobnie dzieje się w przypadku wilgotnego węgla wrzucanego do paleniska podczas rozpalania kotłów. Generuje to potężne, gęste zadymienie i gwałtowny wzrost ilości pyłów w powietrzu.
Kolejną bolączką ujawnioną podczas kontroli jest brak świadectw jakości paliwa. Wielu mieszkańców zapomina, że sprzedawca opału ma ustawowy obowiązek przekazać kupującemu kopię takiego dokumentu, a za jego brak grożą surowe grzywny. Mieszkaniec musi go okazać podczas kontroli.
Nie zna dnia ani godziny
Gminny dron nie lata na oślep. Wykorzystywany jest m.in. wtedy, gdy ogólnopolski system lokalnych ostrzeżeń publicznych (SYSLOP) alarmuje o wysokim stężeniu szkodliwych substancji na terenie gminy. Wtedy ekodoradca rusza w teren autem ze specjalistyczną aparaturą na dachu, by zweryfikować doniesienia. Taki sygnał pojawił się na przełomie roku. Jednak po objechaniu gminy aparatura nie potwierdziła przekroczeń norm.
Kontrole z użyciem drona planowane są przez cały sezon grzewczy – od stycznia do kwietnia oraz od października do grudnia. Loty odbywają się o różnych porach dnia i w różne dni tygodnia. Harmonogram trzymany jest w tajemnicy. Jak zaznacza Gerard Piekart, uprzedzanie o kontroli zniweczyłoby jej sens. Mieszkańcy muszą mieć jednak świadomość, że nowoczesny strażnik czystego powietrza prędzej czy później pojawi się nad każdą miejscowością w gminie.

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciesiedleckie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz