W momencie sezonu, w którym margines błędu praktycznie nie istnieje, siatkarze KPS Siedlce zagrali dojrzale i bez kompleksów. W wyjazdowym meczu 25. kolejki PLS 1. Ligi pokonali MCKiS Jaworzno 3:1 i po raz drugi w rundzie zasadniczej udowodnili, że potrafią znaleźć sposób na tego rywala.
Siatkarze KPS Siedlce wykonali w Jaworznie kawał solidnej roboty. Wygrana 3:1 (25:21, 25:23, 20:25, 25:20) z MCKiS Jaworzno nie była dziełem przypadku, lecz efektem konsekwentnie realizowanego planu. Jesienią siedlczanie triumfowali 3:2. Tym razem nie zostawili wątpliwości, kto w czwartek był zespołem lepiej poukładanym.
W tabeli oba zespoły dzieliło przed tym spotkaniem sześć punktów. Gospodarze zajmowali 7. miejsce i wciąż walczą o fazę play-off. KPS plasował się na 11. pozycji i potrzebował punktów, by spokojniej patrzeć na końcówkę rundy zasadniczej. To był mecz o realną stawkę – nie o prestiż, lecz o ligowe bezpieczeństwo.
Od pierwszych piłek było widać koncentrację po stronie gości. Prowadzenie 3:1, mocna zagrywka, cierpliwość w budowaniu akcji. Problemy z przyjęciem gospodarzy szybko przełożyły się na wynik. Przy stanie 16:11 KPS kontrolował seta, nie wdając się w nerwową wymianę ciosów. Końcówka była formalnością – błąd w ataku Patryka Strzeżka zamknął partię na 25:21.
Drugi set pokazał coś więcej niż tylko siatkarskie argumenty. Pokazał odporność. Gdy po serii zagrywek Michała Kozłowskiego było 10:7 dla KPS, wydawało się, że scenariusz się powtórzy. MCKiS odpowiedział, wyrównał na 12:12, a nawet wyszedł na 15:13. Wtedy jednak siedlczanie nie spanikowali. Wrócili do swojej gry – dokładnej, cierpliwej, konsekwentnej. Końcówkę rozstrzygnęli na swoją korzyść 25:23, a decydującą, długą akcję skutecznym atakiem zakończył Michał Grabek, wybrany później MVP spotkania.
Gospodarze nie złożyli broni. W trzecim secie to oni narzucili warunki, szybko obejmując prowadzenie 7:4. KPS doprowadził do remisu 9:9, ale w środkowej fazie partii jaworznianie ponownie odskoczyli (14:11) i tym razem utrzymali przewagę do końca, wygrywając 25:20. To był moment próby.
Odpowiedź siedlczan była konkretna. W czwartej odsłonie wrócili do swojej siatkówki – agresywnej zagrywki, uporządkowanej gry blok–obrona i skutecznych kontr. Szybko zrobiło się 15:10 dla gości. Od tego momentu kontrolowali przebieg wydarzeń. Nie było nerwowości, nie było pośpiechu. Była konsekwencja. Mecz zakończył błąd w ataku Strzeżka – 25:20 i 3:1 dla KPS.
Na osobny akapit zasługują kibice z Siedlec. Kilkaset kilometrów w środku tygodnia to nie jest wyjazd „po drodze”. A jednak byli. Słychać ich było zwłaszcza w końcówkach drugiego i czwartego seta. W takich momentach drużyna dostaje dodatkowy impuls – świadomość, że gra nie tylko o tabelę, ale też o ludzi, którzy są z nią bez względu na miejsce w klasyfikacji.
To zwycięstwo nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale znacząco poprawia sytuację KPS w tabeli. W decydującej fazie sezonu liczą się konkrety: punkty, spokój i konsekwencja. W Jaworznie siedlczanie mieli wszystkie trzy.

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciesiedleckie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz