Mieszkańcy protestują, wójt nie wie o co im chodzi

21:22, 26.01.2017 | MT
REKLAMA
Skomentuj

Rodzice przedszkolaków z Zespołu Oświatowego w Stoku Lackim obawiają się, że opieka sprawowana nad ich dziećmi będzie niewystarczająca. Wójt gminy Siedlce wydał bowiem zarządzenie o zmniejszeniu zatrudnienia w placówce.

Swój protest przeciwko łączeniu grup przedszkolaków w różnym wieku rodzice przyszli wyrazić na sesję rady gminy (26 stycznia). Na początku – decyzją radnych (5 za, 5 przeciw, 3 wstrzymujące) nie dopuszczono ich do głosu, gdyż uznano, że lepiej będzie jeżeli wypowiedzą się na posiedzeniu komisji oświaty. Wyrażenie obaw umożliwił im jednak wójt Henryk Brodowski. 

- Nie wiem o co chodzi rodzicom, ale jak nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze – przyznał Henryk Brodowski i argumentował swoją decyzję względami ekonomicznymi: - Wójt musi gospodarować oszczędnie środkami podatnika.

Co na to rodzice? - To inwestycja w dzieci. Nie powinno dochodzić do łączenia grup 3-, 4- i 5-latków. Podczas gdy 3-latki śpią, 5-latki musiałyby siedzieć cicho. Prosimy by nie traktować naszych dzieci przedmiotowo i spychać do jednej sali, nie zważając na to, że zajęcia powinny być dostosowane do wieku - apelowała jedna z matek.
- Nauczycielka pracująca od godz. 8 do 17 może być ledwo żywa. Kto poniesie odpowiedzialność w razie jakiegoś wypadku – ona czy pan, panie wójcie? To zmuszanie człowieka do bilokacji myślowej. To tak jakby powiedzieć panu, by pracował pan jako wójt, weterynarz i aptekarka jednocześnie - argumentowała kolejna mieszkanka.

Radny Andrzej Rymuza zwrócił uwagę, że dokonywane na gminnej oświacie cięcia wydatków skutkują sprowadzaniem dzieci do roli statystycznych pozycji. - Co jakiś czas mamy kampanię w związku z reformami wójta w oświacie.  Zamiast zwiększać skalę opieki, zmniejszamy ją, a za chwilę będziemy zastanawiać się, dlaczego tyle dzieci ucieka nam do przedszkoli w mieście – zaznaczył radny i przypomniał wójtowi, że wielokrotnie podkreśla on wagę i znaczenie edukacji.

Henryk Brodowski potwierdził, że dobre funkcjonowanie oświaty leży mu na sercu, ale przyznał też, że „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”: -  Zapewne jako sekretarz powiatu wygłosiłby pan odwrotną mowę - zwrócił się do radnego Rymuzy. Apele rodziców postanowił odesłać do dyrekcji szkoły:  - Nie do mnie z takimi prośbami. Od tego jest pani dyrektor, której wójt mówi jasno, że dostaje tyle i tyle subwencji i to ma wystarczyć. Jeżeli nie wystarczy, pani dyrektor musi wykazać, dlaczego. Ale jeżeli przyjadę do przedszkola w odwiedziny i będzie tam jedna pani nauczycielka, jedna pomoc nauczyciela i jeden przedszkolak, to nie pozwolę na to. Nie wiem o co państwu chodzi - powtórzył.

- Ile dzieci ma zostać w sali, by grupy nie były łączone? - zapytała jedna z mam, nie otrzymała jednak odpowiedzi.

Radna Bogumiła Gorzała poinformowała rodziców, że w sprawie zatrudnienia rada gminy jest bezradna. Z kolei radny Marek Misiura wypomniał wójtowi obietnice inwestowania w „gminne” dzieci.

Na sesji pojawili się również mieszkańcy Strzały. Ich protest dotyczył budowy kurników w tej miejscowości. Temat ten poruszymy wkrótce.

(MT)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

Dobry GospodarzDobry Gospodarz

0 1

Zamiana Bieńka na Heńka wychodzi wam bokiem ( podatek adiacencki,podwyżka cen wody
i śmieci,reformy w oświacie itd.) a radni mega bezradni.
10:59, 16.02.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

© zyciesiedleckie.pl | Prawa zastrzeżone | 2017