Zamknij

Przewodniczący Rady Powiatu Sokołowskiego dostał anonim z groźbami

08:37, 03.07.2018 | BG
REKLAMA
Skomentuj

To wydarzenie bez precedensu z historii sokołowskiego samorządu. Na zakończenie sesji Rady Powiatu Sokołowskiego przewodniczący Jarosław Puścion przeczytał pismo z wulgaryzmami i groźbami, jakie otrzymał.

Sesja w poniedziałek, 2 lipca, znów przyniosła napięcia na linii klub radnych PiS – przewodniczący Jarosław Puścion. Tak, jak wcześniej poszło o ograniczanie wypowiedzi na sesji radnym opozycji, przeciwko któremu protestuje klub PiS. Przewodniczący podczas dyskusji nad projektami uchwał sporządza listę osób chętnych do zabrania głosu i nie pozwala radnym na więcej niż jedną wypowiedź. Zdaniem opozycji, to łamanie przepisów ustawy o samorządzie i statutu powiatu, gdzie wprost jest mowa o „dyskusji”.

Radny to nie mieszkaniec?
W poniedziałek ostra wymiana zdań zaczęła się już na początku posiedzenie, w punkcie przeznaczonym na wystąpienia mieszkańców. Głos zabrał radny miejski Zygmunt Wycech, który zaapelował do rady, by wsparła jego starania o stworzenie w Sokołowie Podlaskim Alei Zasłużonych Sokołowian. Inicjatywy tej nie poparła ostatnio Rada Miejska w Sokołowie Podlaskim. Do słów Wycecha chciał odnieść się szef klubu PiS Jacek Odziemczyk i zgłosił się do zabrania głosu jako mieszkaniec powiatu. Jarosław Puścion nie chciał do tego dopuścić, nie słuchał argumentów, że radni też są mieszkańcami powiatu. Jacek Odziemczyk twardo domagał się możliwości wypowiedzenia i żądał od przewodniczącego wskazania podstawy prawnej uzasadniającej odmowę. Jarosław Puścion ogłosił krótką przerwę i oświadczył po jej zakończeniu, że to on udziela głosu i radnemu wypowiedzieć się nie pozwolił. 
Jacek Odziemczyk głos mógł zabrać w kolejnym punkcie: interpelacje i zapytania radnych, choć jego słowa skierowane do Zygmunta Wycecha w sprawie Alei nie były ani jednym, ani drugim.
Do sporów związanych z wypowiedziami radnych opozycji dochodziło jeszcze kilkakrotnie. Przedstawiciele klubu PiS zarzucali np. przewodniczącemu, że przerywał wypowiedź radnego Mariana Kocia z PiS, a nie reagował na polityczne tyrady skierowane przeciwko przedstawicielom PiS, jakie wygłaszał wspierający obecnie koalicję radny Zdzisław Żochowski.

Anonim z groźbami
Najmocniejszy jednak akcent poniedziałkowej sesji miał miejsce na koniec ponad 3-godzinnego posiedzenia. Jarosław Puścion wygłosił ostre oświadczenie, w którym poinformował, że otrzymał pismo z groźbami.
- Klub radnych PiS od września prowadzi przeciwko mojej osobie oszczerczy, uporczywy atak, oparty na półprawdzie, pomówieniach i kłamstwach. Chcieliście zaostrzenia retoryki na sesjach, więc wybraliście nowego przewodniczącego klubu, zamieniając doświadczonego samorządowca z 18-letnim stażem na osobę nie mającą doświadczenia samorządowego i nie znającą statutu – mówił i zaprzeczył, jakoby ograniczał głos radnym opozycji. (...)- Państwa kampania nienawiści prawdopodobnie odniosła oczekiwany przez państwa skutek. Włączył się w nią senator Kraska, strasząc mnie i radę wojewodą mazowieckim. Panie senatorze, proszę zając się praworządnością i legalizmem uchwalanych ustaw przez Sejm i Senat. 
Oberwało się również „prasie”. Zdaniem Puściona „relacjonowanie przez nią obrad ma niewiele wspólnego z obiektywizmem”.
-Ktoś jednak posunął się dalej. Z uwagi na dobro prowadzonego dochodzenia nie mogę zapoznać państwa z całym tekstem, jaki dostałem, ale z fragmentami – zaznaczył przewodniczący i odczytał fragmenty anonimu, jaki dostał: „Ty skur... spod Rozbitego Kamienia, co ty sobie myślisz, ty gnido. Państwo cię wyuczyło za darmo”. Następnie są opisy, co czeka mnie i moją rodzinę – mówił. - Na koniec jest wstawka „Twoja willa też czeka na rozpierd... w niej okien”. Po otrzymaniu czegoś takiego złożyłem 22 czerwca zawiadomienie w Prokuraturze Rejonowej w Sokołowie Podlaskim. Żądam ścigania i ukarania osoby, która grozi mnie i mojej rodzinie pobiciem i podpaleniem domu. Od 1985 roku ratuję życie ludzi, a teraz muszę ratować życie swoje i swojej rodziny. Oświadczam, że użyję wszystkich możliwych środków, by to zrobić. Pracuję w samorządzie od 29 lat i nigdy nie było na sali takich słów i okrzyków, „ty zdrajco”, „ty buraku”. Jeśli nie daj Boże którakolwiek z tych gróźb wobec mnie lub mojej rodziny się spełni, to osoby, które prowadzą taką kampanię, będą miały ręce umazane moją krwią. Te groźby i to wszystko tym bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że trzeba rygorystycznie przestrzegać statutu powiatu.
Radny Jacek Odziemczyk po oświadczeniu przewodniczącego próbował potępić autora anonimu, nazwał jego treść „hańbiącą”, ale Jarosław Puścion nie pozwolił już nikomu zabrać głosu.

(BG)
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© zyciesiedleckie.pl | Prawa zastrzeżone