W gminie Repki nauczyciele mają obowiązek pracować w szkole od 8 do 16. Zakusy, by wprowadzić podobne rozwiązanie mają też inne samorządy. - To niezgodne z prawem - twierdzą przedstawiciele ZNP.
Etat nauczyciela zatrudnionego w pełnym wymiarze czasu pracy wynosi - podobnie jak w przypadku większości innych zawodów w Polsce - 40 godzin w tygodniu. Z uwagi na specyfikę pracy większość pedagogów nie przebywa w szkole 8 godzin dziennie. Karta Nauczyciela reguluje natomiast tzw. pensum, czyli minimalny czas, jaki pedagog musi poświęcić na bezpośrednią pracę z uczniami. Teraz obowiązkowy wymiar zajęć większości z nich to 18 godzin w tygodniu, do tego dochodzą dwie tzw. godziny „karciane”.
W obiegowej opinii pedagodzy – w zestawieniu z innymi zawodami - pracują mało. – Biorąc pod uwagę realia naszego regionu i porównując z osobami z wyższym wykształceniem pracującymi na innych stanowiskach, nauczyciel pracuje jak na pół etatu, a zarabia jak na dwóch etatach – takich opinii nie brak wśród mieszkańców, ale i samorządowców z powiatu sokołowskiego.
Wydatki na oświatę w niemal każdej polskiej gminie to ponad połowa rocznego budżetu. Samorządowcy nie ukrywają, że szczególnym problemem dla nich są zapisy Karty Nauczyciela związane z wynagrodzeniami. Wiosną, na sesji rady Gminy Bielany, podczas dyskusji o likwidacji Szkoły Podstawowej w Kożuchowie wójt Zbigniew Woźniak stwierdził wprost, że tego typu bolesne decyzje to w dużej mierze wynik tego, że samorządy nie mogą samodzielnie kształtować wynagrodzeń nauczycieli.
Szkoła jak fabryka?
Do naszej redakcji dotarły sygnały od nauczycieli, że w gminie Repki wprowadzono 40-godzinny tydzień pracy nauczycieli w szkołach. Pedagodzy mają obowiązek przebywać w placówkach, w których są zatrudnieni od 8 do 16. Otrzymaliśmy też informację, że podobne działania forsowały też inne samorządy z powiatu sokołowskiego.
- Mogę potwierdzić, że taka sytuacja dotyczy gminy Repki. Była też próba wprowadzenia tego typu rozwiązań w gminie Sabnie, jednak się nie powiodła – wyjaśnia Danuta Zadrożna, prezes sokołowskiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego.
- Jaki sens ma zmuszanie nas do pracy w szkole od 8 do 16, jak w fabryce? Czy chodzi o to, żeby siedzieć, aby siedzieć? – pytają nauczyciele. – Wiele osób mówi, że nauczyciele mało pracują, a dużo zarabiają. Ale to ci, którzy nie znają realiów. Praca w szkole to nie tylko lekcje z uczniami. To także przygotowanie się do nich, sprawdzanie klasówek i różnych prac, zebranie szkolne i te z rodzicami, do tego mnóstwo papierkowej roboty. Tylko ktoś, kto nie miał z tym do czynienia, może mówić o lenistwie nauczycieli.
Nie łamiemy prawa
Wójt gminy Repki Krystyna Mikołajczuk-Bohowicz podkreśla, że do decyzji o nałożeniu na nauczycieli obowiązku codziennego przebywania w szkole przez 8 godzin skłoniła ją konieczność racjonalnego gospodarowania funduszami przewidzianymi na oświatę.
- To nie jest nowe rozwiązanie. Sytuacja gmin jest trudna, a gros wydatków przeznaczamy właśnie na oświatę. A to jedno z wielu zadań, które nakłada na nas państwo, nie zapewniając odpowiednich źródeł finansowania – mówi pani wójt. – Ale, mimo że staramy się zorganizować gminną oświatę w maksymalnie racjonalny sposób, wciąż dopłacamy wielkie kwoty z budżetu do jej utrzymania. To zmusiło nas do tego, by przyjrzeć się pracy nauczycieli. Karta Nauczyciela stanowi, że płaca dotyczy przepracowanego tygodnia, a nie wyłącznie pensum. Nie łamiemy więc prawa. Dwa razy rozmawialiśmy w tej sprawie ze związkami nauczycielskimi. Zdania w tej sprawie są podzielone, bo nie jest to łatwy temat. Chciałabym podkreślić, że w gminie chcemy dobrze płacić naszym nauczycielom, ale za dobrze wykonaną pracę.
To nielegalne!
- Od jakiegoś czasu rozmawiamy z władzami gminy Repki na temat czasu pracy nauczycieli. Jako związek, jednoznacznie opowiadamy się za tym, że wprowadzone tam rozwiązania są nielegalne – podkreśla prezes Danuta Zadrożna. – Przepisy prawa jednoznacznie wskazują, że nauczyciel powinien pracować nie więcej niż 40 godzin w tygodniu. Przy obowiązku codziennego przebywania w szkole przez osiem godzin, ten czas będzie dłuższy. Bo wystarczy, że ktoś wyjedzie na wycieczkę z uczniami i wróci po godzinie 16. Nauczyciel nie jest zatrudniony w systemie 8- godzinnym. To praca zadaniowa. Pedagog musi posiadać rozległą wiedzę, cały czas ją pogłębiać, umieć ją przekazać i do tego zapanować nad uczniami.
Pani prezes dodaje, że w listopadzie rozpoczynają się roczne badania czasu i warunków pracy polskich nauczycieli. Obejmą grupę 8 tysięcy osób. – Może to w końcu pozwoli obalić mit, ze polski nauczyciel pracuje mało – zaznacza.
Zachęcamy naszych Czytelników do dyskusji na ten temat. Czekamy na komentarze.
BOŻENA GONTARZ
Więcej na ten temat w ŻS z 18 listopada
| « poprzednia | następna » |
|---|
Komentarze
Spotkałam absolwentkę pedagogiki, która nie miala pojecia na jakim stanowisku w szkole będzie mogła podjąć pracę.
Zresztą taka sytuacja nie dotyczy tylko szkół.
jesteś pewna,że to wina tych, co pracują?
Może we wszystkich zawodach należy wszystkich pozwalniać, bo miejsca pracy obstawiają?
Jesli chcesz 100 dni wolnego wroku to szukaj sposobu, aby się to spełniło. Samo chcenie i roszczniowość nie wystarczy.
A tym dokumentowaniem pracy to nikt nikomu łaski nie robi.
"Zgodnie z art. 42 ust. 2 Karty nauczyciela nauczyciel otrzymuje ustalone, comiesięczne wynagrodzenie za zajęcia i czynności wykonywane w ramach 40- godzinnego tygodniowego czasu pracy. Jeżeli zatem nauczyciel zatrudniony w szkole (placówce) w pełnym wymiarze godzin otrzymuje od dyrektora szkoły polecenie wykonywania dodatkowych obowiązków (poza pensum oraz godzinami ponadwymiarowym i i doraźnych zastępstw), których treść mieści się w dyspozycji art. 42 ust. 2 pkt 2 Karty nauczyciela (zajęcia wynikające z zadań statutowych szkoły), to zadania te nauczyciel zobowiązany jest realizować w ramach 40-godzinnego tygodnia pracy - i nie ma żadnych podstaw do żądania za wykonanie tych zadań dodatkowego wynagrodzenia."
http://orka2.sejm.gov.pl/IZ5.nsf/main/56758960
http://orka2.sejm.gov.pl/IZ5.nsf/main/56758960
"Czas pracy nauczyciela zatrudnionego w pełnym wymiarze zajęć nie może przekraczać 40 godzin na tydzień." Trzeba sobie odbierać zewidencjonowan e godziny nadliczbowe innego dnia. A jeżeli nie to wtedy wchodzi Art. 151 Ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeksu pracy (Dz.U. 1974 nr 24 poz. 141 z późn. zm.).
A teraz MOCNO SUBIEKTYWNA uwaga: typowe nauczycielskie podejście. Codziennie w pracy przebywam minimum 8 godzin, praktycznie codziennie pracuję w domu i nad sobą nie płaczę. Wcale się nie żalę. Tak wygląda życie, ale jak widać nauczyciele czasami bywają większymi dziećmi niż uczniowie.
DO a: NA PEWNO TO PRAWDA, ALE TEŻ U CIEBIE W PRACY PANUJE BŁOGA CISZA,ZAPRASZAM DO SZKOŁY PODSTAWOWEJ CHOCIAŻ NA JEDNĄ PRZERWĘ.ŻYCZĘ POWODZENIA I SUKCESÓW W WYPEŁNIANIU URZEDNICZYCH OBOWIĄZKÓW. CIEKAWA JESTEM ILU INTERESANTÓW CODZIENNIE OBSŁUGUJESZ? NAUCZYCIEL OK. 100 UCZNIÓW NA TYLKO 4-5LEKCJIACH A DO TEGO ZAŁATWIA SPRAWY NA PRZERWIE, RODZICE. WSZĘDZIE DOBRZE GDZIE NAS NIE MA
W szkole podstawowej po godzinie 13 również panuje błoga cisza. Poza tym ani razy nie napisałem jaki wykonuję zawód. Napiszę tylko, że z oświatą nie mam nic wspólnego. Pozdrawiam!
Niech nauczyciele nie robią z siebie męczenników siedzących do co dzień do północy nad sprawdzaniem zeszytów i klasówek. Teraz będziemy mięli szansę ocenić ile nauczyciel NAPRAWDĘ poświęca czasu na pracę.
Mam nadzieję, że inne gminy pójdą w ślad za Repkami !
Nie żywię nienawiści do nauczycieli, ale nie uważam, że jest to grupa zawodowa, która zasługuje na tak szczególne przywileje.
Gdybyście belfrowie nie byli tak leniwi, kurczowo trzymając się swego świętego PENSUM, to moglibyście nawet więcej zarabiać, pracując uczciwie jak większość waszych kolegów w UE
Dobrobyt nie jest jednak przywilejem leniwców.
Wiem czym jest PENSUM. Wiem, że od wielu lat w szkołach ubywa uczniów, a liczba nauczycieli pozostaje bez zmian, wiem jakie dodatki należą się nauczycielom za dojazd do pracy, albo pracę na ternie wsi. Jakby dzieci spoza miast były trudniejsze lub warunki do pracy gorsze w pozamiejskich szkołach.
Zapytaj się kolegów spoza "branży" ilu z nich dojeżdżając codziennie do pracy 90 km pociągiem może korzystać z podobnych przywilejów.
Zagwarantowaliś cie sobie wygodne warunki (patrz roczne urlopy zdrowotne, podwyżki, pensum ) i nie dziwię się wam, że bronicie swych praw- ludzka rzecz ;). Problem w tym, że większości społeczeństwa to się NIE PODOBA i mają święte prawo mówić o tym głośno :) Pozdrawiam :)
I świetnie od 8 do 16 czyli w tym czasie rady pedagogiczne i ani minuty dłużej, w tym czasie wywiadówki i drzwi otwarte i trudno, że rodzice pracują, w tym czasie wszystkie imprezy i wycieczki, w tym czasie festyny z okazji dnia dziecka, a nie w soboty.
No i teraz najważniejsze, odpowiednie stanowisko pracy tzn. biurko, komputer z łączem internetowym i drukarką wyposażoną w papier, na biurku długopisy, a nie jak obecnie, że KAŻDY NAUCZYCIEL W POLSCE PRACUJE W DOMU, NA WŁASNYM KOMPUTERZE, PAPIERZE I DRUKARCE ORAZ ŁĄCZU INTERNETOWYM, PISZĄC WŁASNYM DŁUGOPISEM BO....SZKOŁA BIEDNA!
Koniec z mówieniem o POWOŁANIU (każdy zawód wykonując, trzeba mieć do niego powołanie), koniec rad do g.21, wywiadówek do g.20, wycieczek kilkudniowych, festynów w soboty.
Nauczycielka
-W każdej normalnej firmie, pracownik zostający po godzinach- odbiera sobie wolne w innym dniu.
-Pracuję w biurze i długopis dostaję dwa razy w roku, a dostęp do drukarki mam wspólnie z kilkunastoma koleżankami z wydziału- jeszcze się nie pobiłyśmy ;)
-I najważniejsze- POWOŁANIE do zawodu nauczyciela- mit ten odszedł wraz z dawnym ustrojem i fakt ten można przypisać do grona Waszych zasług drodzy belfrowie.
Jestem matką dwójki uczniów i jak dotąd spotkałam DWÓCH nauczycieli, o których mogłabym powiedzieć, że oddani są swojej pracy i mają pozytywny stosunek do uczniów-szczególnie tych z problemami...
Za braki w edukacji i wychowaniu winicie ich rodziców. Wywiadówki są wam potrzebne, aby wylać swoje nagromadzone frustracje i poskarżyć się na "kiepski materiał do obróbki" jaki daliśmy wam pod opiekę.
I myślę, że nie jestem ododsobniona w tej opinii.
- nie pluję jadem, stwierdzam fakty, które znam z autopsji i nie jako uczennica lecz matka dwóch uczniów.
"ja"
- niestety w pracy nie mam dostępu do internetu, za to mam 26 dni urlopu do wykorzystania w ciągu roku - ale Ty mi chyba tego nie zazdrościsz?
"ANNO"
-nie uogólniam, piszę: "większość z was". Jestem matką ucznia szóstej klasy, który według opinii specjalistów z poradni powinien mieć prowadzony specjalny tok nauczania. Po dłuższych obserwacjach nauczycieli i pedagoga szkolnego stwierdziłam, że opinia poradni to nic nie znaczący papier. Mój syn dyslektyk jest dla większości nauczycieli głąbem i leniem...
Zostałam odebrana jako czepiająca się mamuśka, której ciężko jest przemówić do rozsądku, bo nauczyciel ma na lekcji 26 UCZNIÓW więc jak może ciągle poświęcać swoją cenną uwagę jednemu?
Może masz rację ANNO.... może najpierw należałoby wychowywać rodzica. Proponuję zacząć od lekcji pod tytułem "Nauczyciel to ciężko pracujący za marne grosze człowiek z powołaniem, który ma zawsze rację"
Pisząc o winieniu rodzica za braki w edukacji miałam na myśli ciągłe narzekanie na to, że dzieci nie uczą się w domu. Pytam tylko dlaczego przychodzą ze szkoły z prośbą do rodziców, aby wytłumaczyli im zagadnienia, które powinny mieć przez Was wytłumaczone.
To właśnie śmieszy mnie najbardziej ;) Marne podszywanie się belfrów pod uczniów. Śmieszy mnie jeszcze oczywiście wyświechtany na wszystkich forach Tym też zresztą) tekst belfrów; "Jeśli uważacie, że jest nam tak dobrze, to czemu nie zatrudnicie się w szkole ?...."
Stare przysłowie mówi; "Wlazłeś między wrony-musisz krakać jak one":) Drodzy pedagodzy......... sposób porozumiewania się przejmujecie od swoich podopiecznych?
Alko, masz rację, podszywanie się nauczycieli pod rodziców i uczniów dla pisania sobie laurek, jest żenujące.
Czemu, gdy ktoś próbuje wyrazić swoją opinię, jest tak zaciekle atakowany, ale merytorycznych argumentów jakoś nie widać. Środowisko nauczycielskie bardzo łatwo ocenia innych, a to rodzice tępi, a to urzędnicy źli, a to lekarze konowały, a jak ktoś próbuje rozliczyć ich z pracy, zrywa się wielki krzyk. Szacunek nie jest należny za bycie nauczycielem, trzeba na niego zasłużyć. Znam wielu Nauczycieli przez duże N, ale niestety jest dużo takich, którzy nie powinni pracować w tym zawodzie.
"Oczyśćcie dom powiadam..."
do Marty przenies swoje dziecko do tej szkoly co ja tak chwalisz i masz z glowy jak mnie zab boli to wyrywam jak mi szkola nie pasuje to zmieniam
Do "ja", człowieku, wyrwij sobie ten ząb, a nawet wszystkie i pisz po polsku, oj chyba coś z przyswajaniem wiedzy się nie udało! Ciekawe czemu?
Moi Nauczyciele zawsze mieli dla mnie czas, nie miało znaczenia z jakiego domu pochodzę i jestem gorzej ubrana.
Marzy mi się taki nauczyciel dla moich dzieci. Uwierz mi, nie chodzi o plucie na to środowisko, część osób naprawdę nie powinno z dziećmi pracować. Zacytuję ci słowa nauczycielki adresowane do mojej córki: "ty to i tak na wycieczkę nie pojedziesz, bo matka nie ma pieniędzy, więc nie blokuj miejsca". Zaznaczam, że staramy się zapewnić dzieciom jak najlepsze warunki i nie korzystamy z żadnej pomocy.
Nie będzie zmian w karcie nauczyciela, bo to taka sama sytuacja jak ze zmianami w KRUSIE, premier mówi swoje a ministrowie Pawlak i Sawicki swoje!więc znajdą się tacy, którzy będą bronić karty!
Wszyscy ci którzy komentarze swoje tutaj zamieszczają, doskonale wiedzą, że za obronę swoich racji grozi "dyskryminacja" przez włodarzy, a wręcz utrata pracy i to jest niebezpieczne zachowanie w powiecie sokołowskim!
Nauczyciele uczcie nasze dzieci!i
ok. 1.00 w nocy. Wyjazdy na wycieczki, również pięciodniowe zielone szkoły, w tym opieka nad uczniami niepełnosprawny mi, półkolonie letnie i zimowe. Czy nauczyciel nic nie robi?
To mi tutaj coś nie pasuje. Wbrew pozorom wielu nauczycieli, z którymi rozmawiam, nie ma nic przeciwko pracy w szkole od 8.00 do 16.00 - nie musieliby np. ślęczeć po nocach, przygotowując się do lekcji. Jednak czy rodzice przyjdą na zebranie na godz.14.00? Czy gmina będzie miała pieniądze na nadgodziny, gdy nauczyciel jedzie na wycieczkę? Dziwi mnie brak wyobraźni u osoby, która to napisała.
Młodzież gimnazjalną uczyłam i uważam, że to bardzo fajne dzieciaki. Nie wiem, jak dorosły człowiek może się użalać na trzynastolatków i to w dodatku pedagog. Najwyraźniej nadaje się do rozpowszechnion ego przez kijowych nauczycieli "kopania rowów".
Nie piszę tutaj o Repkach, moje doświadczenia zdobyłam w innej miejscowości.
Pozdrawiam:)
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.