W Koszewnicy, Cisiu Zagrudziu i Broszkowie walczą o szkoły. Rada Gminy Kotuń w poniedziałek podjęła uchwały o zamiarze likwidacji trzech podstawówek. Rodzice nie składają broni. - To jeszcze nie koniec - zapowiadają.
Chodzi o trzy, sześcioklasowe, szkoły podstawowe. Władze gminy tłumaczą, że muszą ratować budżet, rodzice chcą ratować szkoły, a nauczyciele ocalić swoje miejsca pracy. - Te szkoły są najdroższe w utrzymaniu - tłumaczy wójt Sławomir Adamiak. I przytacza cyfry: do szkoły w Cisiu Zagrudziu z budżetu gminy rocznie dokłada się 216 tys. zł rocznie. - Dwie trzecie uczniów tej szkoły to dzieci z gminy Skórzec, do których dopłacamy z pieniędzy podatników gminy Kotuń - dodaje wójt. Szkoła w Koszewnicy kosztuje gminę 412 tys. zł rocznie, w Broszkowie 375 tys. zł. Są to kwoty, które musimy corocznie dokładać do szkół, a uczniów jest niewielu. W Koszewnicy jest 51 uczniów, w Broszkowie 52, w Cisiu jest 78 uczniów, ale są to też dzieci z sąsiedniej gminy - tłumaczy wójt Adamiak.
Sumienie radnych
Salę konferencyjną, gdzie ważyły się losy szkół wypełnili rodzice i nauczyciele aż po ostatnie miejsca siedzące i stojące. Do ostatniej chwili mieli nadzieję, że przekonają radnych. - Głosujcie zgodnie ze swoim sumieniem, a nie interesami politycznymi - apelowali. Nauczyciele z wszystkich trzech szkół zadeklarowali, że zrzekną się dodatków wiejskich, motywacyjnych i jednorazowych świadczeń. Gotowi są przekazać pieniądze na rzecz budżetu swoich szkół.
Zdeterminowani są rodzice i nauczyciele z podstawówki w Cisiu Zagrudziu. Prawie dwie trzecie uczniów tej szkoły to mieszkańcy sąsiedniej gminy Skórzec. Dla nich nie są ważne granice. Szkoła od lat funkcjonowała na tej zasadzie. Rodzice nie szczędzili wysiłku i czasu. Pracowali na jej rzecz i są efekty. Szkoła ma wysokie wyniki nauczania, jest bezpieczna, dzieci czują się w niej dobrze. - To jest nasza szkoła - przekonywali rodzice. Do Rady Gminy wpłynęło pismo, w którym społeczność lokalna wylicza, jak już udało się zminimalizować koszty utrzymania. - Zarządzanie szkołą w dużej mierze opierało się na pomocy i sponsoringu. Dlatego utrzymaliśmy budynek, modernizowaliśmy go i wyposażaliśmy w meble i pomoce dydaktyczne. Padające co roku ze strony władz gminy hasło: oszczędzać rozumiane było dosłownie i przeradzało się w konkretne działania, które znajdują odzwierciedlenie w corocznych rozliczeniach budżetowych. Dlatego nasza szkoła jest od lat jedną z najtańszych. Przez całe lata utrzymywaliśmy się jedynie z subwencji - czytamy. Pod pismem podpisało się ponad 300 mieszkańców.
Gminne pieniądze
Samorząd kotuński nie chce jednak dłużej finansować edukacji mieszkańców sąsiedniej gminy. Wójt Adamiak przyznaje, że szkoła jest wzorcowa, ale - jak mówi - ekonomia rządzi się swoimi prawami. - Podjąłem taką decyzję z ciężkim sercem - przyznaje. Na wyrozumiałość rodziców i nauczycieli nie ma jednak co liczyć. - Jak można niszczyć coś, co jest dobre i najtańsze. Jest to nasz jedyny środek kulturalny. Wójt gminy Skórzec nie może finansować budynku innej gminy, ale subwencja idzie za dziećmi, do gminy Kotuń - przekonywała Hanna Borkowska z gminy Skórzec. Rodzice buntują się przeciwko dowozowi swoich małych dzieci do innej, odległej o 3 kilometry podstawówki. - Mieszkam obok pętli autobusowej. Gimnazjaliści, którzy w trzydziestostopniowym mrozie czekają na autobus przychodzą się do mnie ogrzać. Jak można skazywać na to pięcioletnie dzieci? - pytała mieszkanka gminy Skórzec.
ANETA FRANCZUK
Dokończenie w papierowym wydaniu ŻS z 24 lutego
| « poprzednia | następna » |
|---|
Komentarze
Panie Grzegorzu Góral, przepraszamy Pana.
xxx
Frazesem "dobro dzieci" posługują się wszystkie trzy strony: rodzice, samorząd i nauczyciele i każda strona ma rację. A samorząd działa w interesie wszystkich mieszkańców.
A kto wam broni mieć małą szkołę? Jeżeli belfry tak kochają waszą miejscowość i waszą szkołę to niech pracują i prowadzą szkołę bez karty nauczyciela. Jeżeli miejscowość ma się rozwijać to i tak się rozwinie bez dokładania do małej szkoły z kartą nauczyciela. Czyż miejscowości nie rozwijały się przed wymyśleniem karty nauczyciela? A jeżeli chodzi o wpływ karty nauczyciela na rozwój koszewnicy i całej gminy to każdy trochę myślący powie ci, że jest on NEGATYWNY. Gmina Kotuń o wiele szybciej rozwijała się gdy nie przejęła szkół z kartą nauczyciela.
Karol gdy miałem tyle lat co Ty to wierzyłem, że Wałęsa da mi 100 milionów (obecne 10.000PLN), dostałem świadectwo udziałowe warte wtedy około 200PLN. Pocieszę Cię. Nie martw się, nie jesteś jedynym naiwnym w tym kraju. 99% głosujących na PO w ostatnich wyborach nie chce ACTA, nie chce wydłużenia wieku emerytalnego ani 100% odpłatności za leki. Jak to mówią "Z pustego to i Salomon nie naleje" a ten co Ci (nie wiem o kim mowa dlatego tak piszę) coś naobiecywał musi zarządzać finansami gminnymi tak jak swoimi a nie jak niczyimi w poprzednim ustroju.
Wójt to nie premier, którego zwykły obywatel widzi w tv on musi spojrzeć zwykłemu człowiekowi i nauczycielowi w twarz.
Kindergeld w Niemczech 184-215 euro miesięcznie
Jak będę dostawał tyle co każdy Turek w Niemczech na każde ze swoich 15 dzieci to nie będę stosował antykoncepcji ze swoją konkubiną, nie będę musiał pracować i cały swój czas poświęcę dzieciom, będzie stać mnie na zakup busa by zawozić dzieci do przedszkola i szkoły, jeździć na wycieczki i zakupy całą rodziną do pewnego sklepu, którym reklamują Adamiaki i Błaszczykowscy w telewizji.
G.G. nie mamił ludzi kłamstwami.
Kandydować tylko po to aby napełnić sobie sakiewkę? Żenada. Gdzie ten pan znajdzie pracę po upływie kadencji, bo chyba nie w Kotuniu.
Pozdrowienia od wyborców z Koszewnicy, Cisia i Broszkowa.
W ramach oszczędności prosimy o zatrudnienie trzeciego konserwatora w zaprzyjaźnionej szkole.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.