Zamknij
REKLAMA

Hiszpanie i Turcy na UPH. Z "Erasmusa" wracają ukontentowani.

19:10, 02.02.2017 | MT
REKLAMA
Skomentuj

Zamiast śródziemnomorskiej zimy„na plusie”, wybrali poznawanie śnieżnej Polski i studiowanie na siedleckim Uniwersytecie Przyrodniczo-Humanistycznym. Nie żałują. Sześcioro studentów z Hiszpanii i trzy studentki z Turcji właśnie kończą swoją przygodę z Siedlcami w ramach programu „Erasmus”.

- Mamy nadzieję, że po powrocie staną się ambasadorami naszego kraju i dobrych praktyk na naszej uczelni - zaznacza Mirosław Minkina, prorektor ds. nauki. Przyznaje też korzystaniem z „Erasmusa” są coraz bardziej zainteresowani również rodzimi studenci: - Przełamują pewną barierę psychologiczną. Wcześniej podchodzili do wyjazdów, jak do czegoś elitarnego, wyjątkowego, a nie tak należy patrzeć na wymianę studencką. Każdy, kto potrafi komunikować się po angielsku, może wyjechać.

- UPH oprócz zajęć w języku angielskim zorganizował zagranicznym studentom naukę polskiego, możliwość spróbowania sił w tańcach ludowych z „Chodowiakami”, lekcje historii Siedlec i okolic, wyjazd do Białowieży - wylicza Katarzyna Sobolewska, kierownik działu nauki i współpracy z zagranicą.

- Wybrałem ten kraj z wielu powodów. Przedmioty oferowane przez siedlecką uczelnię pokrywają się z tymi, które studiuję w Hiszpanii. Głównym motorem było jednak to, że mam polskie korzenie, moi dziadkowie są z Wrocławia - mówi Nicolas z Danii, studiujący na Uniwersytecie w Maladze. Czy coś go u nas zaskoczyło?  Na przykład nasza „piękna pogoda” oraz to, że o godzinie 22 zbieramy się powoli do snu, zamiast rozwijać życie towarzyskie. Mimo to Nicolas zabierze bardzo dobre wspomnienia z kraju, w którym - jak zaznacza - są otwarci, przyjaźnie nastawieni, chętni do pomocy ludzie oraz w którym jest taniej. - Nauczyłem się tutaj wiele, nauczyciele są naprawdę fair - dodaje student.

- To dla mnie nowe doświadczenie. Pierwszy raz wyjechałam z domu, mieszkałam z koleżankami, a nie rodziną - przyznaje Irene Navarro Ceballos, studentka z Sewilli. Nowe i bardzo pozytywne. Oprócz plusów płynących z nauki na naszym uniwersytecie, Irene docenia również siedleckie możliwości zakupowe - w galerii dostrzegła hiszpańskie marki. Gdyby miała możliwość przeżycia swojego „Erasmusa” ponownie również wybrałaby Polskę, ale tym razem Kraków.  Jeśli chodzi o gastronomię i rozrywkę, z Siedlec zapamięta miejsce, gdzie browar spotkał się z restauracją oraz przybytek, który nazwę zaczerpnął od dwóch potentatów filmowych, a także klub, który ma całkiem pokaźną liczbę w nazwie (nazwy zastąpiliśmy opisami, by uniknąć bezpośredniej reklamy ;).

(MT)
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© zyciesiedleckie.pl | Prawa zastrzeżone