Zamknij

Protestowali pod urzędem, chcą pilnego rozwiązania problemu

18:56, 08.10.2018 | BOŻENA GONTARZ-GÓRZNA
REKLAMA
Skomentuj

Mieszkańcy domagają się szybkiego przekazania przez władze gminy Sokołów działek potrzebnych do budowy drogi wojewódzkiej po dawnym śladzie linii kolejowej. Są pieniądze na inwestycję i wola jej wykonania przez władze województwa, sprawa rozbija się o 3 działki, które gmina sprzedała prywatnym osobom.

W poniedziałek, 8 października, pod Urzędem Gminy Sokołów Podlaski zgromadziło się ponad 30 mieszkańców gminnych miejscowości, przez które biegnie obecnie droga wojewódzka nr 627 Kosów Lacki – Sokołów Podlaski. Wsparli ich też przedstawiciele gminy Kosów Lacki. Są oni zainteresowani, by jak najszybciej powstała alternatywna droga – po śladzie zlikwidowanej linii kolejowej, bo to by sprawiło, że ciężki ruch zostałby wyprowadzony spod okien ich domów. Tymczasem zanosi się, że zadanie może zostać odłożone w czasie na długie lata.

W 2016 r. oddano do użytku odcinek drogi po torowisku między Małkinią, a Kosowem Lackim, w ubiegłym roku pojawiła się szansa na dość szybkie (do 2021 r.) wybudowanie trasy od Kosowa do miasta Sokołów Podlaski. Władze Mazowsza w czerwcu 2017 r. zadeklarowały, że znajdą pieniądze na inwestycję, ale muszą w krótkim czasie otrzymać od samorządów potrzebne działki. W czerwcu tego roku w sokołowskim starostwie podpisano akt notarialny, przekazujący na cele inwestycji grunty położone na terenie gminy Kosów Lacki. Wójt gminy Sokołów Marcin Pasik pytany przez dziennikarzy stwierdził, że swoje tereny potrzebne pod inwestycję też szybko przekaże. Ale do tej pory tego nie zrobił. Dlaczego?

W 2014 r. gmina Sokołów sprzedała prywatnym właścicielom 3 działki po dawnym torowisku w rejonie Skibniewa, przerwała bieg szlaku komunikacyjnego, a zyskała z tego tytułu ok. 120 tys. zł. Wójt Marcin Pasik twierdził, że jeśli pojawi się temat budowy nowej drogi wojewódzkiej, to gmina dogada się z nabywcami prawa użytkowania wieczystego i da im w zamian inne grunty. Do zamiany nadal nie doszło, a nabywcy działek żądają dziś za nie wysokich kwot.

Mieszkańcy protestujący w poniedziałek pod urzędem do właścicieli działek pretensji nie mieli, mieli je do wójta i rady gminy. W Internecie przeczytali, że wójt odwołał plany na ten dzień i chce się z protestującymi spotkać. Ale w poniedziałek w urzędzie nie było ani Marcina Pasika, ani jego zastępcy Janusza Kura, na schody urzędu wyszła sekretarz gminy Edyta Andryszczyk, która rozmawiała z mieszkańcami. Przekonywała, że rada gminy podjęła stosowną uchwałę o przekazaniu działek, wójt wysłał w lutym oraz ostatnio - 2 października - pisma do marszałka województwa z informacją o chęci przekazania działek, ale nie było na nie reakcji. Według sekretarz, w spotkaniu tym mieliby też brać udział dwaj właściciele sprzedanych działek w Skibniewie. 

Na jej słowa od razu zareagowali uczestnicy protestu. Przypomnieli, że zarówno władze Mazowsza, dyrektor Mazowieckiego Zarządu Dróg Wojewódzkich Zbigniew Ostrowski, jak i wicedyrektor MZDW Mariusz Kozera mówili, że żeby droga mogła powstać, muszą od samorządów dostać wszystkie potrzebne pod inwestycję działki i nie zamierzają sami negocjować wykupów ani podejmować działań ze specustawy.
Mieszkańcy nie szczędzili słów krytyki pod adresem wójta i radnych gminnych i żądali pilnego rozwiązania problemu. Zapowiedzieli, że pojawią się na najbliższej sesji rady Gminy Sokołów Podlaski i będą domagać się wyjaśnień i skutecznych działań, które doprowadzą do wykonania inwestycji. Wkrótce wybory, w których wójt Marcin Pasik startuje jako kandydat na burmistrza Sokołowa, a o fotel włodarza gminy ubiega się jego zastępca Janusz Kur. Wśród obecnych pod urzędem pojawiły się obawy, że postępowanie obu panów zmierza do tego, by problem zrzucić już na nowe władze gminy…

Więcej w papierowym wydaniu Życia Siedleckiego

(BOŻENA GONTARZ-GÓRZNA)
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© zyciesiedleckie.pl | Prawa zastrzeżone